sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 8! :)

Cały czas leżałam w takiej samej pozycji, ( czyli z rękoma na torsie Harry'ego ) nie przytuliłam się do Harry'ego, może jestem za nieśmiała, albo..nie, po prostu jestem za nieśmiała. (szlag!) Chciałam się do niego przytulić, nie liczyło się dla mnie to, że przed chwilą był dla mnie taki oschły. Potrzebowałam teraz uczucia.
-Możesz się do mnie przytulić.-powiedział z naciskiem na ,możesz' z widocznym rozbawieniem w głosie. Boże, jak on szybko potrafi zmienić nastrój.
 Chwyciłam rękawy bluzki i niepewnie z okrytymi dłoni wtuliłam się w tors Harry'ego. Nadal niepewnie się czułam w jego towarzystwie. Miałam wrażenie, jakby ktoś mnie do tego wszystkiego zmuszał i..a nie, właściwe, to tak, ktoś mnie zmusza, ten ktoś to Harry. Moje ciało cały czas było spięte. I za żadne skarby nie mogłam się odprężyć. W końcu, gdy zasnęłam, poczułam, że zaczynam się powoli rozluźniać.
                                                                  Harry
Obudziłem się bardzo wcześnie. Wstałem z łóżka i spojrzałem na Olivię. Kurde! Nie wiedząc co zrobić, ubrałem spodnie i z powrotem wróciłem do pokoju, gdzie znajdował się mój telefon.
 Serio? Akurat w takiej chwili? Z niechęcią spojrzałem na bladą cerę Olivii, chciałem upewnić się, czy telefon jej nie zbudzi, ale jednak w tym samym momencie się przebudziła. Cholera! Westchnąłem i przeniosłem wzrok na telefon, dzwonił mój kumpel, z którym biorę udział w wyścigach motocyklowych. Odebrałem.
-Halo?-powiedziałem, starając się zabrzmieć spokojnie.
-Stary! Nie masz pojęcia co się stało...
 Spojrzałem na Olivię, która wstawała właśnie z łóżka i ukazała swoje seksowne ciało, które miało kolor porcelany. Leniwie nawilżyłem usta językiem. Olivia przeniosła swoje zielone oczy, na moje. Jej twarz wyrażała szczery smutek, a jej oczy były czerwone. Czy ona płakała przez całą noc? Poczułem się z tym źle, ale od razu wygnałem od siebie te emocje, zamieniając się w znowu oschłego i niemiłego. Tak, wiem, że taki jestem. Ale cóż poradzić. Taki charakter.
-Olivia..-przytknąłem telefon do piersi, by kumpel nie mógł usłyszeć tego co mówię.-Zejdź na dół i poczekaj tam na mnie. Musimy porozmawiać.- Odezwałem się do Olivii z głosem, który nie wyrażał żadnych emocji spojrzałem na Olivię, która miała zamiar wychodzić z pokoju.
 Spojrzała na mnie z boku i otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć, ale jednak zwlekła i nie odezwała się ani słowem. Jej wzrok nadal był smutny. Wiem, że potrafię zachowywać się wobec niej karygodnie, ale kurwa mać! Zależy mi na niej, i chcę ją mieć! Nawet, gdybym kurwa miał ją do tego zmusić. Wiem, nie brzmi to najlepiej. Ale tylko z nią mogę porozmawiać w ten sposób, i..i..i nie wiem, ale.. kurwa! Koniec tematu.
-Harry, do kurwy nędzy, słuchasz mnie?!-wykrzyknął głos w słuchawce.
-Ee..jasne, stary.
Wziął głęboki oddech.
-To może powtórzę jeszcze raz..-przerwał na chwilę-Nasze wyścigi motocyklowe na jakiś czas, szlag trafił.-powiedział z ironicznym spokojem i po chwili równie ironicznie się zaśmiał.
  Wytrzeszczyłem oczy.
-Że co kurwa?!-krzyknąłem tak, że założę się o to, że Olivia teraz trzęsie się ze strachu.
-Tak. Ktoś nas wpakował.-westchnął.
-Zabiję, kurwa.-przetarłem twarz dłonią.
-Zdajesz sobie sprawę z tego, że możemy trafić do paki?
 Westchnąłem.
-Tak. Bardzo dobrze kurwa zdaję sobie z tego sprawę.-przerwałem-Do chuja.-kopnąłem nogą w próg łóżka, po czym na nie usiadłem.
-Harry-westchnął-Nie możesz się wkurzać. Gdy się dowiedziałem też byłem na max'a wkurwiony. Ale zrozumiałem, że to nic nie da.-tu przerwał.-Pogarszasz.Sprawę.Stary.
 Wziąłem głęboki wdech.
-Zbierz ludzi. Za 45 minut 'wszyscy'. Wszyscy kurwa mają być na miejscu. Czyli tam, gdzie się ścigamy. Jasne?
-Spoko. Na razie.
-Cześć.
 Zszedłem po schodach na dół. Czyli tam, gdzie miała czekać na mnie Olivia...
                                                           Olivia
Harry schodził po schodach. Słyszałam jak krzyknął, podczas, gdy był na górze. Bardzo się przestraszyłam. Więc tym razem wolałam siedzieć cicho.
 -Olivia. Zbieraj się. Wychodzimy.-powiedział oschle.-Przebierz się w coś, i zejdź tu.
 Moją smutną twarz skierowałam na jego. Przez sekundę ją przeskanowałam, i stwierdziłam, że w tym momencie najlepiej jest z nim nie dyskutować. Posłusznie wstałam i skierowałam się w stronę pokoju. Całe szczęście miałam tam moje rzeczy. {klik}.
Ubranie się zajęło mi bardzo mało. Ze względu na Harry'ego.
 -Bardzo ładnie wyglądasz, Księżniczko.-powiedział, gdy schodziłam ze schodów. Skanował całe moje ciało, czułam to. Dlatego odwróciłam wzrok.
 -Aha. Jeszcze jedno.-powiedział, gdy nagle stanął, przez co lekko upadłam na jego tors. Spojrzałam na jego oczy i speszona odwróciłam wzrok. Harry widocznie to zauważył, ponieważ zauważyłam małą iskierkę rozbawienia w jego oczach.
-Nie rób scen. Dobrze?  Bo nie będzie miło.- powiedział po czym, jak to robią rodzice, lekko stuknął mnie w nos.
  Westchnęłam.
 -...Jasne.-powiedziałam.
 Wyszliśmy.
Dojechaliśmy. Tłumy ludzi, którzy zebrali się tutaj, trochę mnie przeraziły. Pełno wytatuowanych i umięśnionych facetów przyprawiało mnie o dreszcze.
Wszystkie oczy nagle zostały skierowane na nas. Harry mocniej ścisnął moja dłoń, za która złapał mnie, gdy wysiadłam z samochodu.
-Harry..-powiedziałam szeptem, ponieważ moja dłoń zaczynała drętwieć.
  Szybko skierował swój wzrok na mnie.
-Przepraszam..-powiedział to jakby od niechcenia.
Westchnęłam.
-Siema, szefie.-podkreślił to słowo. Kumpel Harry'ego.
-Siema, stary.
Przywitali się.
-Poznaj Olivię.-przedstawił mnie Harry.
-Miło mi.-uśmiechnął się miło. Myślę, że go polubię.-Jestem Ryan.
-Olivia.-uśmiechnęłam się.
-Harry, przepraszam Cię, ale musisz szybko zbadać tę sprawę.
-Jasne. Odprowadzisz tylko Olivię do Victorii? Nie chcę jej tam zabierać.-powiedział to patrząc mi prosto w oczy. Speszyłam się, ale starałam się tego nie pokazywać.
-Jasne.-poklepał go po ramieniu.- Chodźmy, Olivia.-kolejny uśmiech.
Wysłałam mu lekki uśmiech.
 Czułam, jak Harry cały czas nas obserwuje.
 Gdy byliśmy kilka metrów od Harry'ego, zauważyłam grupkę ludzi. Dość niefajnych z wyglądu.
-Emm..posłuchaj Ryan, czy to aby konieczne? Czy naprawdę nie mogę z Wami pójść?-zaczęłam swoją przewrażliwioną gadkę.
-Olivia, przykro mi, ale Harry prosił mnie, bym..
-Proszę..-przerwałam mu, patrząc w oczy.
-No dobrze. Zaczekaj tutaj, dobrze?
-Okay.-uśmiechnęłam się.
 Ryan podszedł do Harry'ego i powiedział mu coś, czego jednak mimo wysiłkowi starań nie mogłam wyczytać z jego warg. Harry zacisnął mocno szczękę. Próbował się nie denerwować, zauważyłam.
Poruszył głową, patrząc na mnie, i powiedział coś do Ryan'a, a ten odszedł. Przełknęłam gulę w gardle. Może jednak to był zły pomysł? Nie, ale oczywiście moja cudowna podświadomość mogła mi podpowiedzieć, że lepiej jest pogrymasić.
 Harry zaczął iść w moim kierunku. Tak, był zdenerwowany. Uciekaj! Nie.. Nie zrobię tego znowu, za pierwszym razem pożałowałam..
-Olivia..-spojrzał na mnie z zaciśniętą szczęką.-O coś Cię prosiłem.
-Ja wiem..ale..
-Nie możesz tam ze mną pójść.-przerwał mi.
-Ale..nie rozumiem dlaczego?-przerwałam na chwilę, ale od razu zaczęłam mówić dalej, ponieważ nie chciałam, żeby mi przerwał.-przecież po prostu tylko chcę z Tobą pójść, bo nie chcę tutaj zostać sama..
 Harry westchnął.
-Okay.-powiedział, na co lekko się uśmiechnęłam. Przetarł twarz dłonią.-Ale nigdzie się nie ruszasz. Jesteś cały czas obok mnie, jasne?-powiedział widocznie zdenerwowany tym, że po raz pierwszy coś nie idzie po jego myśli.
 Przytaknęłam głową.
Harry złapał mnie za rękę i podążaliśmy w stronę, gdzie porozstawiane były motory, a na nich siedziały dziewczyny. (zaznaczmy, że były one wpółnagie) Ich krótkie spódniczki nie sięgały nawet za pupę. Ohyda. Uśmiechały się do Harry'ego, a mnie piorunowały wzrokiem. Harry nie reagował na ich uśmieszki, które były przesyłane w jego stronę.
    Gdy byliśmy w pustym, ciemnym miejscu, gdzie w oddali zauważyłam grupkę ludzi, których Harry spiorunował wzrokiem, zaczęłam nerwowo skanować okolicę wzrokiem. Niefajnie.
 Harry westchnął.
-Wiedziałem.-powiedział, gdy zauważył moje zachowanie.
Spojrzałam na niego, a po chwili przeniosłam wzrok w osobę, która się do nas zbliżała. Wysoki, umięśniony mężczyzna, o czarnych włosach szedł w naszą stronę z figlarnym uśmieszkiem na twarzy. Lekko spanikowałam i odeszłam o krok. Harry spojrzał na mnie, a po chwili z powrotem na mężczyznę.
 -Witaj, Harry.
 -Pete.
-Hej..-zwrócił się do mnie.-jesteś nową laską Harry'ego?
 Bezczelne.
  Mocniej chwyciłam dłoń Harry'ego i ukradkiem na niego spojrzałam.
 Harry stanął pomiędzy mnie a..Pete'a .
-Myślę, że ona nie chce z Tobą rozmawiać.-powiedział szorstko.
-Daj spokój Harry-zaśmiał się i złapał mnie za dłoń, którą szybko wyrwałam. Zaśmiał się.
-Powiedziałem, odpierdol się od niej, albo Cię uderzę.
-Przestań..tylko się zabawimy.-zaśmiał się chamsko.
-Kurwa!-krzyknął Harry i wymierzył mu pięścią w twarz.
 Otworzyłam szerzej oczy.
-Nigdy więcej tak kurwa nie mów!-powiedział kopiąc go.
 Nie wiedziałam co zrobić..
-Harry, proszę Cię...
 Złapałam go za dłoń. Spojrzał na mnie.
-Chodźmy.-powiedziałam.
 Harry westchnął ze zdenerwowaniem. Znowu szliśmy w stronę, w zasadzie to nie wiem, gdzie szliśmy.
 Szliśmy, szliśmy i szliśmy. W końcu otworzyłam buzię, by coś powiedzieć, lecz Harry mi przerwał.
-To tu. Zostaniesz z Ryanem. Jasne? Teraz to on Cię będzie pilnował.
-Harry. Nie jestem...-nie dał mi dokończyć.
-Po prostu zostań tutaj. Okay?-powiedział sfrustrowany.
-Okay..
-Świetnie. Ryan, pilnuj ją.
 Poczułam się jak małe dziecko.
 -Jasne, stary!
 Harry spojrzał na mnie i odszedł. Gdzieś, odszedł.
-Ryan, o co chodzi?-spytałam po chwili ciszy.
-Wiesz..Nie wiem, czy Harry chciałby, byś o tym wiedziała.
 Spojrzałam na niego opuszczając brwi w zdziwieniu.
-Ryan..-pospieszyłam go.
-Olivia, powiedziałem Ci, że nie wiem czy...
-Nie obchodzi mnie to.-powiedziałam cicho.-Chcę to wiedzieć. Ryan, proszę.-spojrzałam na niego.
-Harry zabił pewną kobietę.
 Prawie udławiłam się powietrzem.
-Ale...ale dlaczego?-zaczęłam się jąkać.
-Nie znam prawdziwej historii. Harry upiera się, że tego nie zrobił. Upiera się, że celował w jakiegoś faceta.-zrobił przerwę.-To mój przyjaciel. Ale nie wiem czy mu wierzyć. Harry'emu czasami naprawdę może odwalić.
 Słuchałam go jak zaczarowana. Nie mogłam uwierzyć w to co on mówił.
                                                                      [..]
Ryan opowiadał mi dalszą historię tego morderstwa. Pokazując mi właśnie zdjęcie Harry'ego i tamtej kobiety. Piękna, młoda, niebieskooka kobieta, o czarnych włosach.
 Zatraciłam się w słowach Ryana. Gdy nagle pojawił się Harry, i wyrwał Ryan'owi zdjęcie z ręki. Wstałam.
 Harry oglądał to zdjęcie a w jego oczach zaczęły pojawiać się łzy.
 Spojrzał na mnie, wyrzucił zdjęcie gdzieś w kąt i zaczął się do mnie zbliżać.
-Olivia...co on Ci powiedział?-zapytał spokojnym ale ostrym głosem.
-Harry..-szepnęłam i spojrzałam na jego oczy.
-Co on Ci powiedział?
 Przystanęłam i spojrzałam za siebie. Na Harry'ego i znowu za siebie. Uciekłam. Znowu, nie wiedziałam co zrobić i uciekłam. Biegłam ile sił w nogach. Zgubiłam go, ale za to wbiegłam w niefajne miejsce. Zauważyłam Pete'a. O nie, on mnie również zauważył! Uśmiechnął się zadziornie i zaczął się do mnie zbliżać.
 Cholera! Uderzyłam plecami w zimną ścianę.Co oznaczało tylko jedno. Nie mam odwrotu. Ani tym bardziej drogi ucieczki.
 -Witaj, Olivio. Znowu się widzimy.-zaśmiał się i przyciągnął mnie do siebie.
 -Odczep się.-próbowałam go odepchnąć.
 -Wow. Znalazłaś swój język.
 -Jesteś chamski.
 -Wybacz. Taka natura.-potrząsnął ramionami.
 Zaśmiałam się ironicznie.
 -Olivia, powiedz. Jaki Harry jest w łóżku?
 -Jesteś bezczelny!
 -No wiem, mówiłaś mi to przed chwilą.-zaśmiał się.
 Idiota!
 Kopnęłam go w kolano i próbowałam uciec, ale on rzucił mnie na ścianę.
 -Nigdy więcej tak kurwa nie rób!
 Teraz przypominał tak trochę Harry'ego. Ale wiedziałam, że mi Harry krzywdy nie zrobi. Pete'a nie znam. I poznać nie chcę.
  -No..-przeszedł na milszy ton.-to może się zabawimy?
 -Wal się.-cały czas patrzałam mu w oczy.
 Zaśmiał się.
 -Harry nie mówił mi, że jesteś taka zadziorna.
 -Po prostu Ty mnie wkurzasz.
 Nagle coś się stało. Pisk opon wyrwał mnie z myślenia. Ale nie tylko on. Ręce Pete'a spoczęły na moich rękach i zaciągnął mnie gdzieś, gdzie ,ponoć' nic nam nie groziło. A przynajmniej jemu.

 ------------------------------------------------------------------------------------------
 Cześć, miśki! <3 
 Na wstępie przepraszam, że nie dodałam w dzień. Wiem, że 'niektórzy' na to czekali :) Rozdział wyszedł tak sobie. Mam pomysł na dalszą część, chciałam ją napisać w tym rozdziale, ale stwierdziłam, że chociaż raz zakończę 'ze stylem' ;p 
 Mam nadzieję, że nie zawiedliście się na tym rozdziale :) 
                      Tym razem czekam na 15 komentarzy! Tak, postanowiłam zmniejszyć liczbę. Mam nadzieję, że się uda! :) <3 Dobranocka! <3 Kooocham. <3

 -------------------------------------------------------------
                15



niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 7 :))

Ważna wiadomość na dole! :) Miłego czytania (rozdziału :) ) 
Wyszedłem na zewnątrz i zorientowałem się, że na moim podwórku właśnie rozkręca się jakaś impreza.
-Hej! Co tu się dzieje?!
-Oo! Styles! Jak miło Cię widzieć!-powiedział jeden z pijanych facetów. Zmierzyłem go od głowy do stop, z obrzydzeniem na twarzy. James, to z nim wiele razy konkurowałem na wyścigach motocyklowych, cóż, nie kłamiąc zawsze wygrywałem i miałem zamiar zrobić to i teraz.
-Posłuchaj! Po pierwsze zamknij się, albo zaraz Ci walnę.-powiedziałem, gdy James zaczął lamentować jak głupi, tylko sobie znane słowa, których zresztą nawet niektórzy zgromadzeni nie mogli go zrozumieć, co było widać po minach typu: ,,Ile wypiłeś?''.  Było to spowodowane przez już, jak mogę się domyślić, dość sporą dawkę alkoholu, jego język plątał się, starając ułożyć słowa w dość zgrany zespól zdania. - Po drugie, wyjdziecie grzecznie z mojego podwórka, albo Wam pomogę-powiedziałem z zaciśnięta szczęką. Usłyszałem, że drzwi od mojego mieszkania się zamykają. Cholera. Tylko nie [t.i].
-Harry?-usłyszałem jej zaspany nadal głos.
-Olivia, proszę Cię wracaj do środka.-powiedziałem starając się zabrzmieć spokojnie.
-Ale..co się dzieję?
-Oo..Witaj śliczna. Harry czy to Twoja nowa dziewczyna?-powiedział idiotycznie James.-Nie martw się kochanie, gdy Harry już Cię zdradzi albo zostawi dla innej, możesz przyjść do mnie. Z chęcią się Tobą 'zaopiekuję'.-powiedział z obrzydliwie chytrym uśmieszkiem na twarzy. Mam ochotę mu przywalić.  Dla rozluźnienia się, zacisnąłem pięści.
-Co?-wyszeptała.
-Tak, kochanie. Harry zbytnio nie angażuje się w związki. Jest takim typem chłopaka, któremu zależy tylko na jednym.-powiedział zbliżając się do niej.
Widziałem jak w jej oczach pojawiają się łzy.
-Tylko ją dotknij, a pożałujesz, James.
-Spokojnie, Harry.-zaśmiał się złośliwie.
-Olivia, do środka!-krzyknąłem, na co ona sama się wzdrygnęła.
-Ale...
-Do środka..-powiedziałem spokojniej, z nadal zaciśnięta szczeka.
[T.i] pospiesznie weszła do domu, zatrzaskując za sobą drzwi.
          [T.I]'s POV
Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi, dając upust emocjom. Poczułam się kolejny raz wykorzystana. Pusta. Brudna. Bezużyteczna.
Sama nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc wstałam, położyłam się do łózka w pokoju Harry'ego, oraz cala szczelnie okryłam się kocem. Słyszałam krzyki na podwórku. Były to pewnie wiwaty, i założę się, że ludzie zakładali się o to kto będzie lepszy, kto wygra, widocznie byli spragnieni przygód, dlatego że wiedziałam, iż Harry teraz bije się z tym facetem. Jego postawa mnie przerażała. On mnie przerażał. Jednak bałam się o niego, mimo to, że wiedziałam o tym, że Harry z nim wygra, przez ilość alkoholu w krwi faceta, mimo wszystko nie miałam odwagi tam wyjść. Czuje się uwieziona. Łzy kapią mi po policzkach strumieniami. Nie wiem co ze sobą zrobić. Jestem całkowicie pogubiona.
Usłyszałam, że drzwi się zamykają. Wiedziałam, żeto Harry. Nie byłam do końca pewna co zrobić, ale zeszłam na dol, gdy zobaczyłam Harry'ego pokręciłam głową z niezadowoleniem, miał rozcięta wargę, mimo tego, że nie było to wielkie okaleczenie nie byłam z niego dumna.
Szłam w stronę kuchni z zamiarem wzięcia apteczki, gdy Harry złapał moja dłoń, a ja ja odtrąciłam mówiąc, by przestał.. Harry chwycił moje biodra i przywarł do ściany.
-Dlaczego wierzysz w jego słowa?! Ten facet jest całkowicie pijany!-krzyknął, wiedziałam, że nie jest z tego wszystkiego zadowolony, zresztą ja też nie jestem.
-A w co mam wierzyć?-powiedziałam głosem, który już powoli zaczął mi się łamać- znamy się niecałe dwa tygodnie. Ty nie jesteś zbyt pozytywnie nastawiony do tego, by coś mi o sobie opowiedzieć. Ja natomiast opowiadam Ci o najokropniejszej rzeczy, która mi się w życiu przydarzyła-łzy zaczęły mi spływać po policzkach- nie wiem czego tak naprawdę chcesz, Harry. A co jeśli to co mówił ten facet to prawda, tylko Ty nie chcesz przyjąć tego do wiadomości?-pokręciłam głową ze smutkiem, nie patrząc na Harry'ego.
-Zależy mi na Tobie-powiedział bez krzty uczuć w tych słowach.
-Wybacz, ale ja nie wyłapałam w tych słowach żadnych uczuć.
-Może to dlatego, że niezbyt często je mowie.
-Niezbyt?
-W ogóle.
-Odpuść- powiedziałam kręcąc głową i zdejmując ręce Harry'ego z moich bioder. Odwróciłam się i szlam, gdy Harry znowu złapał mnie za biodra i po raz kolejny przywarł do ściany.
-Zrozum, ku*wa, ze jesteś dla mnie cholernie ważna!-powiedział ze złością.
-Jakoś nie umiesz tego okazać-powiedziałam smutna i wzrok oddaliłam od Harry'ego.
-Przepraszam, że nie jestem ku*wa perfekcyjny!-powiedział ironicznie.
-Co jest trudnego w powiedzeniu 'zależy mi na Tobie' z uczuciem?!-wykrzyknęłam.
Harry jeszcze bardziej się tym zdenerwował i z całą siłą uderzył w ścianę, zaraz obok mojej głowy.
  

Prawie zachłysnęłam się powietrzem. Zamknęłam oczy, a usta zasłoniłam dłonią.
-Mam już dość bicia się, z Twojego powodu!
-Z mojego powodu?!-wykrzyczałam- Czyli to moja wina, że wściekasz się, za każdym razem, gdy ktoś powie Tobie coś..Twoim zdaniem nieodpowiedniego? Zastanów się Harry. Na wszystko reagujesz agresja. To nie jest okay.-dodałam już spokojniej.
  Harry odsunął się trochę ode mnie i przetarł twarz dłońmi. A ja korzystając z okazji wyminęłam go i poszłam do toalety. 'Głupie' miejsce na przemyślenia, ale z racji tego, ze za bardzo nie wiem, gdzie mam się podziać muszę nacieszyć się właśnie nią. Osiadłam na zimnych kafelkach, które szczerze mówiąc mnie wtedy nie obchodziły. Znowu zaczęłam płakać, a Harry, gdy zorientował się gdzie jestem zaczął dobijać się do drzwi, z nadzieja, ze je otworze. Na co się oczywiście nie zapowiadało. Harry przeklinał co chwile i walił w drzwi z coraz większa silą.
-Olivia, błagam Cię, otwórz drzwi [!]-powiedział, siląc się na spokojny ton. Ja ani drgnęłam. Słyszałam, jak dzwoni telefon Harry'ego. Po kilku sygnałach Harry nadal nie odbierał. Ale gdy telefon zaczął dzwonić po raz 6, Harry klnąc odebrał go. Słyszałam jak z kimś rozmawia...wręcz krzyczy.
-Olivia...[?] Musze wyjść. Zostaniesz sama w domu?
-Jasne.-powiedziałam ironicznie, bo przecież nie mam innego wyboru.
Harry westchnął ciężko, a po chwili słyszałam jak zamyka drzwi mieszkania. Świetnie.  Wyszłam z łazienki i przemyłam twarz. Zastanawiałam się nad tym, że skoro nie ma tutaj teraz Harry'ego. To..to jest właśnie moja szansa. Mogę uciec...ale nie. Boję się, że jeżeli mnie złapie, będzie ze mną jeszcze gorzej. Co jak wpadnie w szał? Ale..ryzyk fizyk.Jednak ucieknę. Może (na pewno) wyjdzie mi to na dobre. O ile Harry mnie nie złapie. Wyszłam niepewnie z domu, myśląc o tym, co stanie się, gdy ucieknę. A przede wszystkim gdzie mam uciec? Do cioci? Nie. Będzie wypytywała co się stało.. na pewno. Więc..do Mercedes? Tak! Do Mercedes! Pewniejszym już krokiem, zaczęłam podążać w stronę domu  koleżanki, który na szczęście (lub pech) znajdywał się DOŚĆ niedaleko. Wtem nagle usłyszałam, jakieś kroki. nie zważając na nie, na początku szłam w normalnym tempie, ale gdy ludzka ciekawość wzięła górę, to odwróciłam się i spojrzałam na osobę za mną, którą okazał się być...Harry. Był widocznie zdenerwowany. Nagle moje ciśnienie diametralnie podskoczyło, a ja sama ze strachu zaczęłam uciekać. Słyszałam, że Harry zaczął mnie gonić. Co nie spodobało się mi, ponieważ moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej (o ile to w ogóle możliwe).
-Olivia, kurwa! Zatrzymaj się, do cholery!- krzyczał Harry. Ja nie zważałam na jego polecenia, tylko przyspieszyłam. Skręciłam w lewą uliczkę.
-Zachciało Ci się uciekać, tak? Kurwa pożałujesz-usłyszałam jak mówi to pod nosem, a mimo to, nie wytrzymałam i pierwsza łza, stworzyła mokrą ścieżkę na moim policzku.
Biegłam coraz szybciej, a moje nogi dawały wrażenie jakby były zrobione z waty. Niemiłe.  Ręce drgały ze strachu i nie mogłam opanować oddechu. Biegłam do Mercedes, a dom był niedaleko mnie. Nie chciałam się poddawać, nie w tym momencie, w którym jestem już prawie u celu. Odwróciłam się, i spojrzałam na Harry'ego, który był coraz bliżej mnie. Jego żyły były doskonale widoczne na szyi i rękach. Przeraziłam się i chyba to dodało mi siły, ponieważ przyspieszyłam i biegłam nie zważając na to, że nogi zaczęły mnie niemiłosiernie boleć. Gdy byłam już prawie przy drzwiach domu Mercedes, nagle zdarzyło się to, czego nie chciałam. Harry złapał mnie za ręce i pchnął na ścianę która znajdowała się w ciemnej uliczce. Tam gdzie nikogo nie było, i gdzie nie miałabym szans na jakikolwiek ratunek. Uderzyłam o nią głową, ale nie tak solidnie, żebym miała się bać o to, że będę miała raka mózgu..czy coś. Mimo wszystko nie mogłam zaliczyć tego do czegoś najmilszego. Harry podszedł do mnie, dłońmi oparł się po bokach mojej głowy. Ja zamknęłam oczy, oczekując najgorszego. Harry oplótł ręce wokół mojej talii i przywarł swoim ciałem do mojego. W takiej sytuacji, ja byłam całkowicie przygwożdżona go chłodnego muru. To było jak ostatni gwóźdź do trumny.
-Co chciałaś zrobić, księżniczko?-zapytał Harry, wprost do mojego ucha. Nie odpowiedziałam. Odgarnął moje długie włosy z mojego ramienia i swoje usta trzymał przy moim uchu, opatulając je ciepłym oddechem. Otworzyłam na chwilę powieki, by sprawdzić czy nigdzie nie ma nikogo, bym mogła wezwać pomoc. Najgorsze było to, że w okolicy było pusto. Jakby Harry sobie to wszystko zaplanował. Ale tak nie jest, bo nie wiedział, że ucieknę..prawda? Okay. Już sama zaczynam wątpić w swoje słowa...
-Co chciałaś zrobić?-jego szczęka była zaciśnięta, podobnie jak jego dłonie na moich biodrach. To zdanie wypowiedział z naciskiem na każde z słów.
Wzięłam głęboki oddech.-..Uciec..-powiedziałam po zamknięciu oczu.
-Nieładnie.-powiedział, założył kosmyk moich włosów za ucho.
-Dlaczego chciałaś to zrobić?-powiedział szorstko.
Nie odpowiedziałam. Otworzyłam usta, ale żadne słowa z nich nie wypłynęły.
-Spójrz na mnie.-rozkazał.
Nie odpowiedziałam.
-Olivia, kurwa!-zdenerwował się.
 Ja na jego słowa zadrgałam w strachu. Otworzyłam oczy i spojrzałam na jego poczerwieniałą z gniewu twarz. Moje serce biło bardzo szybko.
Przyciągnął mnie do siebie.
-Odpowiedz.
-Bo...się Ciebie boję-powiedziałam cicho.
Zamknęłam mocno oczy, z których poleciały łzy. Tego się nie da kontrolować.
-Przestań płakać.-powiedział ostro, łapiąc mnie za biodra i przygwożdżając mnie do ściany.
   Przestań, Harry. Powiedziałam sobie w myślach, chociaż wiedziałam, że Harry mi nie odpowie, coś podpowiadało mi, że musiałam to powiedzieć.
-Olivia!-krzyknął, gdy łzy nie przestawały mi spływać po policzkach. Drżącymi dłońmi otarłam łzy z policzków. Gdy spojrzałam na mój nadgarstek, był on przecięty i sączyła się z niego krew. To musiało się zdarzyć, gdy uciekałam Harry'emu. Westchnęłam i gdy spojrzałam ukradkiem na Harry'ego, ze smutkiem na twarzy, naciągnęłam rękaw jak najbardziej się dało i odwróciłam wzrok. Moje nogi nadal były jak z waty, i przysięgam, że gdyby nie Harry, dawno temu upadłabym na ziemię. Widziałam, jak Harry potrząsa głową.
-Próbowałem być miły.-powiedział przybliżając się do mnie. Harry górował nade mną wzrostem (nie wspominając o sile), dlatego jego usta znajdowały się teraz mnie więcej nad moimi oczami. Zamknęłam je, gdy znajdował się bardzo blisko mnie. Za blisko. 
-Ale Ty widocznie nie potrafisz tego uszanować-powiedział. A po moich policzkach znowu zaczęły spływać łzy. Położyłam swoje małe dłonie na torsie Harry'ego, próbując go odepchnąć. Ale on ani drgnął. Tylko się zaśmiał.
-Harry, proszę Cię. Puść mnie.-wychlipałam.
-Nie.-powiedział szorstko.
-Harry...proszę.-tu otworzyłam oczy.
-Nie-powtórzył.
Nagle i energicznie przyciągnął mnie do siebie, na co ja z przerażeniem od razu i mocno zamknęłam oczy.
-Jesteś taka delikatna...-powiedział, głaszcząc mój policzek.
-Harry- szepnęłam, lekko go pchając. Wiedziałam, że z takim położeniem, w którym się znajdowałam nie wygram z nim. Ale chciałam mu dać do zrozumienia, że strasznie się go boję. Ale..on w ty momencie był...bezuczuciowy, szorstki  i niedelikatny. Po prostu się zdenerwował. Zależy jak kto odbiera słowo ,po prostu'.
-Boisz się.-dodał, uśmiechając się z wyższością i odsłaniając moją szyję, która okryta była włosami. Chłodny wiatr opatulił moją szyję, na której w tym momencie pojawiła się gęsia skórka. Pocałował mnie lekko w nią lekko, mimo to, zadziałało to jak gwóźdź do trumny, ponieważ znowu więcej łez zaczęło spływać mi po policzkach.
 Staliśmy tak przez chwilę, ja z rękoma na torsie Harry'ego. A on z silnymi rękoma, które szczelnie trzymały moje biodra, bym nie mogła mu uciec. Bałam się. Bardzo. Kolejne łzy spływały mi po twarzy, przez co zaczęło robić mi się jeszcze zimniej. Moje oczy powoli się zamykały. Wydaje mi się, że jestem osłabiona. Nie mam siły. W rękach, w nogach i w niczym innym. Poczułam, że Harry mocniej ściska mnie w talii. Przerażona zamknęłam oczy. Ale okazało się, że Harry tylko przerzucił mnie sobie przez ramię.
-Co robisz?-zapytałam cicho i nieśmiało.
-Idziemy do domu.-powiedział szorstko.
Westchnęłam ciężko i poddałam się.

                                                                            ****
Harry nadal trzymał mnie na ramieniu, gdy wchodziliśmy do bodajże łazienki. Chwycił mnie mocniej w talii i ostrożnie postawił na kafelkach. Ja prawie straciłabym równowagę i upadła na podłogę, gdyby nie Harry, który w ostatniej chwili złapał mnie za biodra.
-Ostrożnie.-powiedział i spojrzał na mnie, a ja odwróciłam wzrok.-poczekaj tu na mnie.-polecił mi i zamknął za sobą drzwi łazienki.
 Ja usiadłam na zimnej desce sedesowej i cierpliwie czekałam na Harry'ego, który do tej pory się nie zjawił. Na meblu leżała jakaś torba, bodajże do treningu, z której wystawało zdjęcie. Na początku go nie dotykałam, ale po raz kolejny ludzka ciekawość wzięła górę i sięgnęłam po przedmiot, oglądając go. Mały Harry? Mama Harry'ego? Nie wiem.. Moje przemyślenia przerwał Harry, który wparował do łazienki. Od razu położyłam zdjęcie na bok. Gdy zobaczył, że nie leży ono na swoim pierwotnym miejscu, spojrzał raz na mnie, raz na zdjęcie. Ze zdenerwowaniem rzucił ciuchy, które przed chwilą trzymał na bok i ruszył w moją stronę. Czyżbym zrobiła coś nie tak? Chwycił mnie mocno za nadgarstki i postawił do pionu, rozdarł bluzkę, która do tej pory znajdowała się na moim ciele.
-Harry!-krzyknęłam..a raczej próbowałam.
-Czy ktoś kazał Ci grzebać w moich rzeczach?!-krzyknął na mnie, a ja wzdrygnęłam się na ton jego głosu.
-Przepraszam..ja myślałam, że...-próbowałam się wytłumaczyć.
-To następnym razem, kurwa w ogóle nie myśl!
Rozdarł moją spódniczkę i zdjął moje buty. Przeraziłam się na to co chce mi zrobić.
-Harry...nie-szepnęłam i odwróciłam się, chcąc uciec.
-Przestań mi kurwa uciekać!
 Chwycił mnie mocno za biodra na co zamknęłam oczy, i odwrócił w swoją stronę. Zwinnym ruchem przerzucił mnie sobie przez ramię i wsadził do prysznica.
 Chwycił słuchawkę od prysznica i zaczął lać na mnie zimną wodę.
-Harry! Przestań!-krzyknęłam-Ta woda jest zimna!
Harry wziął moją dłoń chcąc ją obmyć, ale ja wyrwałam ją.
-Daj mi te cholerną dłoń!
-Nie.
-[t.i]. Kurwa lepiej Ci radzę, nie wkurwiaj mnie!
 Niepewnie dałam Harry'emu moją dłoń i gdy poczułam pieczenie, odruchowo lekko ją cofnęłam, ale Harry mocniej ją chwycił i przyciągnął.
  Harry wziął ręcznik i owinął nim moje mokre ciało. Objął mnie w pasie i wyciągnął z prysznica.
-Odwróć się.
-Ale..
-Odwróć się!
 Przerażona wykonałam jego polecenie. Harry zaczął wycierać mi włosy. Przecież sama umiem to zrobić.. Chwycił energicznie ręcznik, który do tej pory znajdywał się na moim ciele. Moje półnagie ciało oblała gęsia skórka.
 -Podnieś ręce.-powiedział, gdy w dłoniach trzymał bluzkę.
-Ale..przecież sama umiem się..
-Olivia!
Podniosłam ręce w górę, a Harry ubrał mnie w swoją bluzkę.
-Chodź.-powiedział i zaczął iść w stronę wyjścia z łazienki. Ja stałam jak ten słup.
-Jesteś kurwa głucha?!- krzyknął, po czym podszedł do mnie i po raz kolejny dzisiejszego dnia, przerzucił mnie sobie przez ramię.
-Zaczynasz mnie już powoli wkurzać!-krzyknął, gdy otwierał drzwi od swojego pokoju. Postawił mnie na ziemi.
-Więc po co to wszystko? Dlaczego po prostu nie dasz mi spokoju?
-Idź spać-powiedział oschle, ignorując moje pytanie. Ja stałam i nie wykonałam jego polecenia.
-Ja pierdole..-szepnął sobie pod nosem, podszedł do mnie i wziął mnie na ręce, po czym położył na łóżko, a sam miał zamiar pójść w stronę szafy. Ja wstałam do pozycji siedzącej na łóżku i chciałam wstać. Ale Harry zniżył się i ręce oparł po bokach mojego ciała i (nie wiem czy zrozumieliście ;) Chodzi o to, że ona siedzi na łóżku ( nogi na łóżku też są :D) a on podchodzi i opiera ręce po obu stronach jej ciała. ;) ) spojrzał mi w oczy.
-Idź. Spać. -powiedział z naciskiem na każde słowo, a ja widziałam jak zaciska szczękę. Jego twarzy była centymetry od mojej.
 Ja westchnęłam lekko i położyłam się w stronę ściany. Po chwili poczułam, że łóżko się ugina i Harry chwycił mnie mocno w talii, na co jak to miałam w zwyczaju, zamknęłam oczy. Przyciągnął mnie BARDZO blisko siebie. Tak, że wręcz nie mogłam się ruszyć.
-Harry...-zamarudziłam, ponieważ ściskał mnie bardzo mocno.
-Bardzo nie spodobało mi się to co dzisiaj zrobiłaś.-powiedział spokojnie, ale mimo to w jego głosie słyszałam coś czego nie potrafię, a nawet nie chcę nazywać.-I mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy, tak?-zignorował to, że to wszystko bardzo mnie boli.
 Wciągnęłam głęboko powietrze.
-..tak..-powiedziałam, gdy jedna łza spłynęła mi po policzku.
-Miałem taką nadzieję-skomentował szorstko, po czym pocałował mnie w szyję. Druga łza. Trzecia. I straciłam rachubę.
-Harry..proszę Cię przestań. To boli.-załkałam, gdy ścisnął mnie bardzo mocno. Położyłam swoje małe dłonie, na dużych Harry'ego i pchałam je w dół, by Harry zrozumiał, że to naprawdę boli, ale moja bezsilność mi nie pomagała. Uścisk nie zelżał, tylko Harry ciaśniej oplótł mnie ramionami, zabierając swoje dłonie z moich bioder i dając mi tym wielką ulgę.
-Odwróć się do mnie.-powiedział oschle.
 Udawałam, że śpię, ale chyba nie jestem za dobrym aktorem, albo to Harry wie wszystko.
-Kurwa! Wiem, że nie śpisz!
 Wzdrygnęłam się na ten ostry ton. Niepewnie, z drżącymi dłońmi odwróciłam się do Harry'ego, którego szczęka była zaciśnięta.
 Harry otarł łzę z mojego policzka, z twarzą, która tak naprawdę nie wyrażała żadnych emocji, ale można było się domyślić, że jest w jakiś sposób zdenerwowany.
-Przestań płakać.-powiedział ostro.
 Mocno zacisnął pięść na moim biodrze i przycisnął mnie do swojego torsu. Nigdy w życiu nie byłam tak blisko żadnego mężczyzny. A bycie tak blisko przy Harry'm, facecie nieobliczalnym, takim który może zrobić kompletnie wszystko, przyprawiało mnie o jeszcze większe dreszcze.

------------------------------------------------------------------------------------------------
 Taki w prezencie, ponieważ pod 6 rozdziałem nie było 30 komentarzy ( :( ). Bardzo Was proszę...
                              Komentujcie! :)

Ponieważ dla mnie te słowa wiele znaczą. 

                        Bardzo dziękuję ,,Ciemność zło'' za skomentowanie poprzedniego rozdziału. Dziękuję, kochana! Mam nadzieję, że wytrwasz ze mną i z fanfikiem do samego końca! Bardzo, bardzo dziękuję. <3
  
             PS Jeszcze jedna ważna wiadomość
Komentarze pod rozdziałem 6, liczą się jako dodanie następnego :) Tzn. Jeżeli w rozdziale 6 będzie 30 komentarzy, pojawi się rozdział 8! :) A jeżeli w tym będzie 30 komentarzy, to pojawi się kolejny ,,plusowy'' rozdział! :)







sobota, 3 maja 2014

Rozdział 6!! :)

                                                                      Harry (wolisz żebym tak podpisywała czyiś punkt widzenia, czy Harry's POV?:) Pamiętaj, że liczy się Twoje zdanie! :) ) PS Przeczytajcie notkę pod rozdziałem, proszę. :) 

   Otworzyłem leniwie powieki, i ziewnąłem, usta zasłaniając dłonią. [t.i] leżała wtulona u boku mojego ciała.
 Nadal nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Dlaczego on jej to zrobił. Wiem, że jest to dla niej ciężkie, lecz mimo wszystko chciałbym dowiedzieć się więcej na temat tego gwałtu.
 Delikatnie ,,odkleiłem'' od siebie [t.i] i wstałem aby pójść do toalety. Załatwiłem się, umyłem i wyszedłem z łazienki, gdy zobaczyłem [t.i], która stoi przy łóżku i przeciera nadal ospałe oczy dłońmi. Zauważyłem, że płakała, więc podszedłem i mocno ją przytuliłem, aby tylko poczuła się bezpiecznie.



Kurde! Chyba faktycznie mi na niej zależy. Na początku sam się do tego nie przyznawałem. Ale teraz mogę przyznać, że jest dla mnie cholernie ważna. Teraz nie wyobrażam sobie mojego nudnego dotychczas życia bez niej.                                                                                                                                                   
-Płakałaś?-zapytałem, z nutą stwierdzenia w głosie.                                                                               
Gdy nie dostałem odpowiedzi westchnąłem ciężko ze zrezygnowaniem i nos zatopiłem we włosach [t.i].  
Sam już nie wiedziałem co robić. Byłem za przeproszeniem w dupie. Dlaczego najważniejszych dla mnie ludzi, zawsze spotykają nieprzyjemności? Nieraz sam chciałbym być kobietą, żeby móc się wypłakać. Wiem, głupie. Ale mimo wszystko prawdziwe.                                                                                              Ręką opiekuńczo gładziłem plecy [t.i], czekając aż się uspokoi. Sam nie wiem kiedy porozmawiać z nią o tej sprawie. Boję się o to, czy znów nie wpadnie w panikę. Raz kozie śmierć.                                             
-[t.i]..                                                                                                                                                        
-Hmm...?-mruknęła.                                                                                                                                     Wciągnąłem głęboko powietrze.                                                                                                                  
-Chciałbym się dowiedzieć czegoś na temat TEGO-powiedziałem, nie umiejąc ułożyć zdania.                     
[t.i] odsunęła się i spojrzała na mnie ze strachem i łzami w oczach.                                                                
-Nie. Proszę..nie-powiedziała cofając się. Już odwróciła się i chciała odejść, by uniknąć jakiejkolwiek rozmowy na ten niepożądany przez nią temat, gdy ja złapałem ją za biodra odwracając w moją stronę i patrząc jej w oczy.                                                                                                                                       -Wiem, że ten temat jest dla Ciebie przytłaczający, ale proszę, opowiedz mi chociaż dlaczego on to zrobił     [t.i] spojrzała na mnie, a następnie wzrok wlepiła w tylko sobie znanym kierunku.                                         -Dobrze..-powiedziała, sama nie do końca przekonana swoim słowom.                                                         Złapałem ją za rękę, po czym usiedliśmy na łóżku. Spojrzałem na [t.i] wyczekującym wzrokiem.                   -Kiedyś, gdy jeszcze nie znałam Thomasa, znałam jego siostrę. Katy-uśmiechnęła się na przypomnienie o swojej jak mniemam przyjaciółce.- Byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Lecz mimo to, ona z jakiegoś powodu, nie chciała mnie zapoznać ze swoim bratem. Gdy przyszłam na jej 18 urodziny, chcąc nie chcąc musiałam go poznać. Z tego co się dowiedziałam bardzo troszczył się o Katy, była dla niego najważniejsza i bardzo ją kochał.-powiedziała, spuszczając wzrok. Kochał?- Gdy podczas urodzin Katy, rozmawiałam z nią, powiedziała mi, że zaprosiła nowo poznanego kolegę, który bardzo jej się spodobał. Zapoznała mnie z nim. Nawet go polubiłam, ale nic więcej. No i potem..on zaczął-nie mogła ułożyć zdania.                                     -Też chciał Ci to zrobić?-przerwałem jej.                                                                                                     -Nie wiem, chyba tak, ale mimo wszystko zdążyłam mu uciec. Ale całą tę akcję widziała Katy, która zaczęła myśleć, że próbuję jej ,,ukraść'' chłopaka. Wszystko jej wytłumaczyłam, ale mimo wszystko nasza znajomość skończyła się właśnie w tym momencie, w którym ona pomyślała, że coś łączy mnie z tym chłopakiem.-zrobiła przerwę- Katy bardzo potem płakała. Nienawidziła mnie-powiedziała ze łzami w oczach- W końcu nie wytrzymała psychicznie i..popełniła samobójstwo. Gdy jej brat Thomas dowiedział się, dlaczego tak się stało, także mnie znienawidził. Zrobił to, ponieważ jak powiedział: ,,Chcę żebyś poczuła się tak jak ona''.-dokończyła, a ja zamarłem. Nie wiedziałem co zrobić, gdy patrzałem na roztrzęsioną [t.i], której kilka łez zdążyło wypłynąć z powiek. Przytuliłem ją zatapiając nos w jej włosach. [t.i] mocno się we mnie wtuliła.                                                                                                                                                -Przepraszam, że byłem taki nachalny. Może rzeczywiście nie powinnaś mi tego opowiadać.-powiedziałem, ponieważ czułem się z tym dziwnie. Tak jakby dręczyły mnie wyrzuty sumienia.                                             -Nie. Cieszę się, że w końcu to z siebie wyrzuciłam-powiedziała, po tym jak głośno wciągnęła powietrze. 
 -Harry-powiedziała patrząc na mnie-obejrzymy jakiś film?-zapytała nagle ni stąd ni zowąd.                           Zaśmiałem się, patrząc na nią ze złączonymi w zdziwieniu brwiami.                                                                 -No co? Chcę obejrzeć film-powiedziała niczym małe naburmuszone dziecko.                                                -Niech Ci będzie-powiedziałem roześmiany łapiąc [t.i] za rękę.                                                                   -Tak!-słyszałem jak szepcze pod nosem, na co się zaśmiałem.                                                                       
[T.I]
Usiedliśmy wygonie na kanapie, a Harry postanowił, że on wybierze film.                                                     -Hmm..Może Titanic?-zapytał ze śmieszną miną znawcy.                                                                               Pokiwałam głową w geście zaprzeczenia. Na co Harry zdziwiony spojrzał na mnie.                                       -No co?-powiedziałam równie zdziwiona.                                                                                                     -Każda kobieta lubi oglądać Titanica-powiedział, na co ja się zaśmiałam.                                                      
-No właśnie. Każda. Ja chcę coś oryginalnego-powiedziałam już poważnie. Na co zdziwiony Harry począł szukać innego filmu, dla moich wymagań.                                                                                                         -Co powiesz na..,,Kocha, lubi, szanuje''?                                                                                                     Energicznie pokiwałam głową na tak. Harry znowu się zaśmiał. Usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem, na co ja zdziwiona wtuliłam się w niego.                                                                                                             Po obejrzeniu połowy filmu i zawstydzających mnie scenach, w których można się domyśleć, że wyglądałam jak burak, stwierdziłam, że jest mi zimno, o czym świadczyła gęsia skórka, która pojawiła się na moich ramionach i nogach (cały czas byłam w bluzce Harry'ego). Harry spojrzał na mnie, po czym wstał i zaczął szukać czegoś w szafie. Po chwili wrócił z mięciutkim, jak mogłam wywnioskować z daleka, kocykiem, po czym mi go wręczył.                                                                                                      
-Dziękuję.-powiedziałam wzruszona tym miłym gestem. Harry tylko uśmiechnął się. Nogi podciągnęłam do klatki piersiowej i szczelnie zakryłam się kocem. Harry spojrzał na mnie z uśmiechem na ustach, na co ja się zarumieniłam i inteligentnie użyłam końca koca, jako mojego muru zasłaniającego moje zaróżowione policzki.
Gdy stwierdziłam, że zaczyna mi robić się wręcz gorąco, odkryłam się, zasłaniając tylko ramiona, chwyciłam lewy koniec koca lewą ręką, a prawy prawą i wtuliłam się w Harry'ego jego również opatulając ciepłym kocem. Czułam, że moje oczy zaczynają mnie szczypać, wiec zamknęłam je na chwilę lecz ta chwila okazała się o niebo dłuższa, ponieważ zasnęłam. 
                     
Harry

uścisk [t.i] stał się lżejszy, gdy zorientowałem się, że zasnęła. Uśmiechnąłem się i postanowiłem, że wyłączę telewizor i również pójdę spać. Położyłem [t.i] na sofie, a po chwili sam ułożyłem się obok niej, objąłem ją ramieniem i przysunąłem bliżej siebie. Nos zatopiłem w jej włosach i po chwili zorientowałem się, że zasnąłem.
Obudziły mnie dziwne dźwięki, z których nic nie potrafiłem wyczytać. Aż w końcu zorientowałem się, że jest to tłuczone szkło, muzyka i głośne krzyki jakiejś młodzieży, która próbuje ją przekrzyczeć.
-------------------------------------------------------------------------------------
Powróciłam! Na wstępie przepraszam Was za brak rozdziału, mimo tego, że było te 30 komentarzy. 

PRZEPRASZAM, ORAZ DZIĘKUJĘ, MISIE! <3


WAŻNE!!!!! :)
Czy mógłby ktoś z Was, stworzyć trailer do naszego The Scream? Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ktoś znalazł na to czas, proszę. :) Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ mam w planach dłuższe pisanie tegoż fanfiction! :) Mam nadzieję, że moja wena mnie nie zawiedzie + Mam nadzieję, że Wy również tego nie zrobicie. :) Pamiętajcie, Kocham Was! <3 Papa. :)


Buziaczki <3



+ Przepraszam, że nie za bardzo długi rozdział, lecz mam pomysł na kolejny! :D
I...pamiętajcie o trailerze, dzięki. :) 
------------------------------------
30


piątek, 18 kwietnia 2014

Rozdzial 5 ;)

                                                                     Przeczytaj notkę, pod rozdziałem! ;)
     Harry's POV
Obudziłem się i czułem, jak [t.i] mocno się we mnie wtula.  Delikatnie chwyciłem jej drobna dłoń i ściągnąłem ją z mojego torsu, starając się jej nie obudzić i poszedłem do toalety.
-Nigdy nie można mieć chwili spokoju-jęknąłem z niezadowoleniem, gdy usłyszałem mój telefon.
-Halo-powiedziałem z ironiczną grzecznością.
-Cześć, Harry. Ciebie również miło widzieć-powiedział Rob.
-Tak, tak. Do rzeczy-powiedziałem z lekkim zdenerwowaniem.
-Jesteś z tą Twoją [t.i]-ą?-powiedział Rob, ozywając jej imienia w zdrobnieniu.
-Nie używaj jej imienia w zdrobnieniu, okey?-powiedziałem wkurzony, bo wiedziałem, że nie mówi tego, z tego powodu, że ją lubi. On coś ukrywa.
-Jasne-powiedział, przedłużając ,,a''.
-Dzięki-powiedziałem ironicznie.
Zastała grobowa cisza, którą postanowiłem przerwać.
-Ale może do rzeczy?
-Ach, tak. Jasne-odparł-rozmawiałem ostatnio z pewnym kolesiem. Powiedział, że z chęcią by [t.i]..ekhem. Ten tego.-powiedział z zakłopotaniem.
-Wy..-powiedziałem, z lekkim zdenerwowaniem, skrócając ten wyraz z powodu Rob'a. Nie ukrywajmy..koleś jest bardzo wstydliwy.
-Emm..dokładnie. I powiedział coś o tym, ze kiedyś się z nią spotkał, ze byli na kolacji.
-Kiedy to było?!-powiedziałem sfrustrowany. Ona jest moja..i tylko moja.
[...]
Wszedłem do pokoju, w którym spała [t.i]. Gdy rozmawiałem z Rob'em, przeniosłem się na korytarz, nie chcąc jej obudzić.
[T.i] leżała odkryta na łóżku, ja zdenerwowany rzuciłem telefon na szafę, hałasując i od razu budząc i przykuwając tym uwagę [t.i]. Nikt nie ma prawa jej dotykać, całować..a nawet spojrzeć na nią. Podchodziłem do łóżka [t.i]..
  [T.I]'S POV
Harry zmierzał do mnie ze zdenerwowaniem malującym się na twarzy. A jego wzrok, nie był ciepły ani miły..nie taki jak wczoraj. Dzisiaj był zimny i oschły.
Ze szybkim oddechem i wzmocnionym tentem, zaczęłam się odruchowo cofać, nie dbając o to, że mogę spaść z łózka..w tym momencie chciałam być jak najdalej Harry'ego.
  Gdy nagle złapał mnie on za kostkę i energicznie do siebie przyciągnął, powodując, że ja leżałam na plechach, a on był nade mną, kładąc ręce, na których znajdowały się tatuaże po obu stronach mojej twarzy.  
Czułam jego ciepły oddech na moich zarumienionych policzkach. Zamknęłam oczy, bojąc się tego, co zaraz może zrobić.
Harry zaczął całować moje ciepłe usta, tym samym gładząc moje uda i zjeżdżając z pocałunkami na szyje.
-Co powiedziałabyś na randkę z Thomas'em..Rodriguez'em?-zapytał wprost do mojego ucha. Po chwili mocno ścisnął moje pośladki, powodując, że mocno wciągnęłam powietrze, prawie się nim dławiąc.
-Hmm?..Zgodziłabyś się?..Czy możne nie?-zapytał swoim zachrypniętym głosem, i spowodował tym, że mój oddech zaczął przyspieszać z sekundy na sekundę. Podczas, gdy w moich oczach zbierały się lży..i czułam, że długo ich nie powstrzymam. Związane one były z Thomasem..nie łącza mnie z nim zbyt dobre kontakty.
-Harry..proszę-wychwalam, ciężko oddychając i ledwo co łapiąc powietrze. Próbowałam mu uciec, odsuwając się trochę biodrami, ale to nic nie dało, ponieważ Harry przywarł swoimi nogami do moich, tak, że nie mogłam się ruszyć. (Leżałam tułowiem na łóżku, a moje stopy(do kolan) zwisały z niego)
-Nie uciekaj mi-powiedział z zaciśnięta szczęką.
 Włożył rękę pod moja bluzkę i gładził palcem miejsca pod piersiami, aż do linii majtek.  Oddychałam coraz szybciej.
 Gdy nagle przypomniałam sobie, co stało się kilka miesięcy temu. Całą sytuację związana z Thomasem.
Całuje mnie po szyi. Dotyka po wrażliwych miejscach..i..oskarża o śmierć jego siostry. A potem..a potem on mnie zgwałcił. Zrobił coś, co jest chyba najokrutniejszą karą dla kobiety. Ale..za co? Dlaczego ja?
Zagłębiłam się w tych myślach. Kompletnie odcinając się od świata rzeczywistego. Czułam, że moje policzki są bardzo mokre od łez.
-[t.i]?-zapytał Harry. I czułam, że mówi te słowa z zatroskaniem.-O co chodzi?-zapytał, tym razem klęcząc przed łóżkiem. Moje ręce drżały ze strachu, a serce bilo nierównomiernie. Ze stresu i ze strachu, nagle rzuciłam się na szyję Harry'emu, mocno się wtulając. Na początku Harry zdziwił się, ale potem, czując mój strach, przycisnął mnie do swojego ciała.
-Shhh..-powiedział uspokajającym tonem i pocałował mnie w skroń.
Oczy strasznie mnie szczypały, ale nie mogłam płakać. Nie wiem dlaczego, ale nie mogłam. Prawdę mówiąc bardzo chciałam. Bardzo chciałam wygnać z siebie te emocje, poprzez łzy.
-Dlaczego płaczesz?-zapytał zmartwiony.
Głośno wciągnęłam powietrze, ale żadne słowa nie wypłynęły z moich ust.
-Czy to przeze mnie?
Pokręciłam przecząco głową.
Harry wypuścił powietrze, czując ulgę.
-Wiec...?
Harry's POV
-Wiec...?-zapytałem się [t.i], która cały czas przestraszona wtulała się we mnie. Było mi jej bardzo szkoda, widząc ją w takim stanie. Żadna inna kobieta tak na mnie nie działała. Nie wiem co się dzieje, gdy jestem blisko niej. Po prostu zachowuję się ja jakiś mięczak. Zawsze wszyscy mieli o mnie takie zdanie : ,,Kobieta na jedną noc''. W sumie, taka prawda. Żadna kobieta nie była tak wrażliwa jak ona. Zależało im tylko na jednym. Wykorzystywali facetów..chociaż w sumie, ja wykorzystuje kobiety. Nieraz mam wyrzuty sumienia, ale później znowu to robię. To jest jak jakieś cholerne uzależnienie.  
  [t.i] uratowałbym przed całym światem, zrobiłbym wszystko, aby tylko czuła się bezpiecznie.
  Ale nie rozumiem o co chodzi. Skoro nie o mnie to...może o Thomasa? Przecież łzy pojawiły się w jej oczach, gdy o nim wspomniałem.
-..Czy to Thomas? Chodzi o Thomasa?
  Słyszałem jak [t.i] podciąga nosem i zaczyna płakać. Wszystko jasne. Zabiję gnoja.
-Spokojnie..-próbowałem ją uspokoić, mocno ja tuląc. Bylem zdenerwowany, jak cholera, ale próbowałem zachować te emocje dla siebie, by bardziej nie przerazić [t.i].
-Powiedz..co on Ci zrobił?-zacząłem spokojnie.
[t.i] odsunęła się ode mnie, patrząc na mnie, a następnie z wielkim zainteresowaniem, zaczęła skanować swoje palce u dłoni.
Delikatnie złapałem jej podbródek, by na mnie spojrzała.
-[t.i], powiedz prawdę. Martwię się o Ciebie-powiedziałem, patrząc w jej oczy, na których malował się strach i smutek.
-On..-zaczęła niepewnie. Spojrzałem na nią z żalem, gdy łzy zaczęły z powrotem spływać po jej zaczerwienionych policzkach.
 Może on ją zgwałcił?! Jeżeli tak..przysięgam..zabiję go.
  -[t.i]- zacząłem z zniecierpliwieniem-czy on Cię..zgwałcił?-zapytałem, próbując jej nie zranić. Ale nie udało mi się, bo [t.i] wybuchła płaczem. Objąłem ją i mocno do siebie wtuliłem.
Gdy tylko [t.i] do siebie dojdzie, pojadę tam..do ku**y nędzy, pojadę do jego domu, znajdę go nawet jakbym miał wspiąć się na Mount Everest.
Wstałem i złapałem [t.i] delikatnie za dłoń, każąc jej odpocząć.
-Przecież niedawno wstałam-wymamrotała.
-To nic. Odpocznij-powiedziałem, i gdy [t.i] położyła się, przykryłem ja kocem, całując w skroń.
-Harry.-wstała do pozycji siedzącej.
-Spokojnie. Zaraz przyjdę-powiedziałem, gdy miałem zamiar pójść do toalety i przemyć moja zmęczoną twarz.
Gdy wróciłem, objąłem ramieniem [t.i], która leżała plecami do mnie, i przykryta była po same uszy. Wzdrygnęła się, ale gdy zrozumiała, że to ja, odwróciła się i mocno we mnie wtuliła, podczas, gdy ja, opiekuńczo objąłem ja ramieniem, bawiąc się jej włosami. Czułem jak powoli jej oddech staje się równy, i jak [t.i] powoli się rozluźnia. Kur*a! Jak można być takim sukins*nem, żeby zrobić coś takiego kobiecie?! Nie ręczę za siebie, gdy go spotkam, przysięgam.

       -----------------------------------------------------------------------------------------------
      Hei! :D Jak spodobał Ci się rozdział (Postanowiłam pisać w osobie 2, myślę, że to milej brzmi, według ,,uszu'' czytacza :)
 So. Się porobiło ;o Ciekawe jak Harry zareaguje w kolejnym rozdziale, nie?! :D
 Tym razem, proszę Cię, jeżeli czytasz Zostaw komentarz.:) DAM TOBIE I INNYM CZYTACZOM, 
PEWIEN LIMIT :) MUSI BYĆ POD TYM POSTEM 30 KOMENTARZY! BO WIDZĘ, ŻE JUŻ SIĘ NIE STARASZ ;) MI BARDZO ZALEŻY, ABY POD POSTEM BYŁO CHOCIAŻ 30 KOMENTARZY..ALE OCZYWIŚCIE WIĘCEJ=MILEJ :) PAMIĘTAJCIE, ŻE DLA WAS TO CHWILA, A DLA MNIE WIELKA MOTYWACJA I NADZIEJA, ŻE NIE PISZĘ TEGO SAMA
 DLA SIEBIE :) (:( ) 

                                           TRZYMAJCIE SIĘ!
                                                                                                                                   Oliwia :)
 PS. WASZ rekord! :) <3 
     (z wczoraj. Jeżeli nie widzicie, co jest bardzo możliwe, jest tam 57 wyświetleń! Bardzo się cieszę z tego powodu! <3) wesolej Wielkanocy, Miski! <3 
          

-----------------------------------
30

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 4 :)

-Przyjadę po Ciebie, dzisiaj o 19:00.-powiedział Harry, nadal trzymając mnie przy sobie.
 Pogładził palcem mój policzek, patrząc mi prosto w oczy. Ja z nieśmiałości odwróciłam wzrok, on pocałował mnie w kącik ust, co nie powiem, było miło, w odróżnieniu od innych rzeczy.
 Spojrzał na mnie ostatni raz i opuścił nasz dom.
 Odetchnęłam i wróciłam do kuchni, gdzie stała moja mama.
-Kochanie, a Ty nie na randce?
-To będzie kolacja, mamo.
Uśmiechnęłam się i starałam opanować mój drżący głos, aby nie można było poznać po nim, że cokolwiek się przed chwilą wydarzyło.
-No dobrze.
Poszłam do mojego pokoju i położyłam się na łóżko.
 Rozmyślałam o tym, co dalej robić. Byłam kompletnie zagubiona, nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić, i jak się zachować na tej ,,randce''. A co najważniejsze, nie wiedziałam jak zachowa się Harry. Boję się.
                                                                            ****
*PUK PUK!*
Dźwięk rozbrzmiewa w pokoju, wręcz wyrywając mnie z objęć Morfeusza. Przez chwilę nie wiem co się dzieję, przez nagłe przebudzenie mnie, ale gdy dociera do mnie co mówi moja mama.
-[t.i], wstawaj! Spóźnisz się na kolację!
Szybko wstaję z łóżka, nie chcąc się spóźnić.
 Szlag!  Mogłam się prędzej przygotować, biorąc pod uwagę to, że uwielbiam dużo spać..ale po co?
 Teraz jestem skazana na rzeczy z pierwszego rzędu mojej szafy. tzn. Wybrałabym spodnie, biorąc pod uwagę Harry'ego, który chyba nie zna słowa: intymność.
 No, ale! Chyba zacznę traktować przysłowie: ,,Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje'' z większym szacunkiem. Teraz nie mam czasu na użalanie się nad moim życiem (chociaż prawdę mówiąc, za cudowne to ono nie jest). Ubrałam się i zeszłam na dół. Gdy stanęłam w kuchni, ktoś akurat zapukał do drzwi. Wiedząc, że to Harry, przełknęłam gulę, formującą się w moim gardle.
-Otworzę!
Powiedziałam z lekkim drżeniem głosu. Opanuj się!
   -Cześć-Powiedział Harry, patrząc mi prosto w oczy.
Wzięłam głęboki oddech, po czym powiedziałam mu krótkie: hej.
  Serce biło mi niemiłosiernie szybko lecz starałam się nie pozostawiać po tym śladów.
  -Pa mamo-powiedziałam.
  -Pa, [t.i].
Gdy byłam odwrócona plecami do Harry'ego, by zamknąć drzwi, wzięłam głęboki oddech. Poczułam jego ciepły oddech na skórze mojej szyi, tak, że moje ciało oblały dreszcze. Odwróciłam się w jego stronę, a on stał milimetry przed moją twarzą. Oparł mnie o drzwi, złapał za biodra i przycisnął do swojego ciała. Patrzył mi w oczy, a ja czułam jakby swoimi wypalał dziurę w moich.
 Odsunął się trochę ode mnie, nadal trzymając mnie za biodra. Przejechał wzrokiem po całym moim ciele, i wrócił ,,na moje'' oczy.
-Ślicznie wyglądasz-powiedział prosto do mojego ucha, gdy jego głowa schylona była do wysokości mojej.
Pocałował mnie w kącik ust i puścił mnie, tym samym odsuwając się ode mnie.
 Z nieśmiałości, nie wiedziałam co zrobić. Więc tylko spojrzałam na swoje buty i odepchnęłam się od drzwi, podążając za Harrym, który szedł w stronę swojego samochodu.
 Otworzył mi drzwi, a ja powiedziałam krótkie ,dzięki'.
 Wsiadłam do samochodu, a gdy oboje już w nim siedzieliśmy, spojrzałam się na Harry'ego. Potem wlepiłam wzrok w szybę.
 Moje serce cały czas mocno biło. A oddech nie był równy.
-Stresujesz się- stwierdził Harry.
-Wydaje Ci się- powiedziałam cicho.
-Nie. Wcale nie.
Powiedział, po czym zamknął moją dłoń w swojej. Moja dłoń zadrżała pod jego dotykiem, a potem ją odsunęłam, kładąc ją na moje kolano. Z nerwów przegryzłam moją dolną wargę. Nie patrzałam na Harry'ego, ponieważ bałam się jego reakcji. Wiedziałam, że się zdenerwował.
   
                                                          ***********
Gdy jechaliśmy w stronę restauracji, po mojej stronie szyby, zauważyłam, że w jakieś miejsce przyjechała karetka i policja.
-Harry. Spójrz-Powiedziałam zmartwiona, nadal wlepiając wzrok w miejsce za oknem.
 Spojrzałam na Harry'ego, który patrzał na dwa samochody, które tam stały.
 Był zdenerwowany, ale nie wiem o co.
-Harry (?)
Zniżył brwi i spojrzał na mnie.
-Zaczekaj tu.-rozkazał, otwierając drzwi samochodu.
 W ostatniej chwili zdążyłam go zatrzymać, trzymając go za przedramię.
-Chcę iść z Tobą..proszę-powiedziałam cicho. Nie chciałam zostawać w tym samochodzie sama.
-Masz tutaj zostać. Muszę coś załatwić-powiedział stanowczo, patrząc mi w oczy.
Ja tylko oparłam się o siedzenie i westchnęłam.
 Harry wyszedł z samochodu i skierował się do miejsca wypadku, jak mniemam.
 Cały czas go obserwowałam, podszedł do jakiegoś mężczyzny i zaczął z nim rozmawiać. Nie wiedziałam dokładnie o czym, ponieważ miałam zamkniętą szybę. Kurczę! Nie wiem jak ją otworzyć. No to trochę poszpieguję! Wybacz Harry.
 Wyszłam z samochodu, chicho zamykając drzwi.
Ukryłam się za jednym z samochodów i słuchałam o czym rozmawiają.
-Jeden mężczyzna jest w bardzo dobrym stanie, dlatego tylko opatrzyliśmy jego rany na czole i już mógł wracać do domu.
-I to wszystko? Żadnego przesłuchania ani nic?!-Harry widocznie był zdenerwowany. CO się stało?-Przecież on go mógł zabić! W sumie. Kto wie, czy on to w ogóle przeżyje..
-W sumie, to rozmawia on z naszą pielęgniarką. Ale proszę się nie denerwować. Zaraz damy panu jakieś tabletki uspokajające.-lekarz zaczął lamentować jak głupi, że Harry za bardzo się przejmuje i, że nie ma się martwić.
-Ma pan rację. Po co mam się denerwować. Sam sobie poradzę. Do widzenia!-powiedział, co miało oznaczać, że Harry bardziej denerwuje się przez lekarza a nie przez całą zaistniałą sytuację.
   Odwrócił się i szedł w stronę jednego mężczyzny. To był, o ile się nie mylę, ten mężczyzna, o którym mówił tamten lekarz.
 Zaczekał, aż skończy on rozmawiać z pielęgniarką i poszedł za nim na parking, tak aby tamten facet go nie zauważył. Cały czas ich szpiegowałam. Harry postukał palcem w ramię tego faceta, a gdy ten się odwrócił, Harry mocno uderzył go z pięści w twarz. Nie! Proszę, niech on się znowu nie bije! Tylko nie to!
 Patrzałam jak Harry, uderza tego faceta, pięściami w twarz. Raz. Drugi. I trzeci.
 Muszę go powstrzymać. ZNOWU.
-Harry!-krzyknęłam
-[t.i]? Co Ty tutaj robisz?! Miałaś zostać!-krzyknął na mnie.
Harry patrzał na mnie. A mężczyzna, który był cały poturbowany na twarzy, otrzeźwiał i uderzył Harry'ego w twarz. Kurde!
 Harry zareagował i znowu zaczął go bić. Jeżeli czegoś nie zrobię, to oni się pozabijają. A szczególnie Harry tego faceta..zabije.
 -Harry! Przestań-powiedziałam i przytuliłam się do jego pleców, wiedząc, że to zadziała, i że Harry się uspokoi. Gdy poczulam, ze miesnie Harry'ego sie rozluzniaja, puscilam go i wstalam.
  -Wracajmy- powiedziałam spokojnie, łapiąc go za rękę.
 Wychodziliśmy z parkingu, zostawiajac za soba mezczyzne, ktory byl strasznie pobity przez Harry'ego. Szczerze, bylo mi troche go szkoda. Nigdy nie chcialabym byc na jego miejscu. Zreszta. Kto by chcial?
  -Nie martw sie o niego. Zasluzyl sobie.-powiedzial Harry, patrzac na mnie. Jednak nie dodalo mi to otuchy, bo caly czas na mojej twarzy widac bylo zdenerwowanie.
  -Wiem..-powiedzialam, nabralam powietrza i otworzylam usta, zeby jeszcze cos dodac. Ale chyba zabraklo mi odwagi. Harry nic ju nie mowil, tylko pocalowal mnie w skron i mocniej scisnal moja dlon.
  -Dlaczego nie zostałaś?-zapytał, z lekkim zdenerwowaniem w głosie, gdy przebylismy wieksza czesc drogi, jadac samochodem.
  -No bo...nie wiem.-stwierdziłam. Byłam po prostu ciekawa. Ale nie powiem tego.
  -Właśnie-powiedział.
 Siedziałam przez chwilę milcząc.
  -Przepraszam..-powiedziałam nieśmiało-Ale..dlaczego miałam zostać?
Harry przez chwilę milczał, by po chwili spojrzeć na mnie.
-A gdyby on Ci coś zrobił?-zapytał.
Nie odpowiadałam.
-..Obroniłbyś mnie-powiedziałam nieśmiało, i oblałam się rumieńcem.
Harry zaśmiał się chicho, gdy spojrzał na moje poliki. Dzięki!
 -To fakt-powiedział.
 -..Harry.-powiedziałam i zrobiłam przerwę-Co się właściwie stało?-zapytałam nieśmiało-wiesz..jeżeli nie chcesz mówić, to..-nie dokończyłam, bo Harry mi przerwał.
 -Mój dobry kumpel, właściwie prawie mój brat, ma problemy. Zaciągał długi u dość niefajnych ludzi. Pomagałem mu jak mogłem. Ale późnej zaczął nie przyjmować ode mnie tych pieniędzy. Zaczęli mu grozić. No i stało się..co się stało-powiedział ze łzami w oczach.
 -Jest dla Ciebie ważny.-powiedziałam cicho i łagodnie-Prawda?-dodałam.
-Taa-zaśmiał się z nerwów.
 -Przykro mi..-powiedziałam.
 Harry tylko odwrócił się w moją stronę i posłał mi mały uśmieszek.
-Wiesz..nie jedźmy już na tę kolację.-powiedziałam.-trzeba to opatrzyć-dodałam, patrząc na jego ranę na czole.
-Tez tak sądzę-powiedział, zmieniając kierunek jazdy.
                                                                           ********
Dojechaliśmy do domu Harry'ego, ten otworzył mi drzwi od samochodu, za co, jak wcześniej, podziękowałam.
 Zaczęłam opatrywać (nie wiem, czy dobrze napisałam xd) ranę Harry'ego, gdy weszliśmy do domu, Harry trochę utrudniał mi tę ,,robotę'', ponieważ przez cały czas się na mnie patrzał, a dokładniej, prosto w moje oczy.
 Gdy skończyłam, Harry podziekowal i  zaproponował mi herbatę. Usiedliśmy przy stole i rozmawialiśmy.
 -Um..Harry, wiesz co, jest 22:00..chyba muszę się już zbierać-stwierdziłam
 -Nie. Proszę..zostań. Potrzebuję teraz towarzystwa.-powiedział smutny.
 -Wow. Pierwszy raz, to Ty mnie o coś prosisz-zaśmiałam się.-Okey. Mogę zostać, ale nie wiem co powiem mojej mamie. Przypominam Ci, że nie jestem jeszcze pełnoletnia.
 -No tak. Zapomniałem, że jesteś jeszcze smarkulą.-zażartował.
 -Ej!-zaśmiałam się-nie pozwalaj sobie.
 -Jestem o dwa lata od Ciebie starszy, kochanie.
 -Nie kochaniuj-powiedziałam z uśmiechem.
 Harry tylko się uśmiechnął. A ja wyciągnęłam telefon, zastanawiając się co napisać mamie.
 ,,Hej Mamo :* 
            Zostaję na noc u koleżanki.
                                                                                                                      Nie martw się,
                                                                                                                                              [t.i] <3''
Uśmiechnęłam się do ekranu i schowałam telefon do torby.
 -Pamiętasz jeszcze gdzie jest łazienka?-zapytał Harry.
 -Taa..-powiedziałam z uśmiechem, wstając od stołu.
 -A! [t.i], wyciągnij sobie jakąś bluzkę z mojej szafy.-powiedział Harry, uśmiechając się.
 -Dzięki!-krzyknęłam ze schodów, na co Harry tylko się zaśmiał.
 Wyciągnęłam jakąś dłuższą koszulkę z logo, bodajże The Rolling Stones, z szafy Harry'ego, aby ten zboczeniec nie miał się już więcej na co patrzeć.
 Wykąpałam się bez żadnych incydentów, ubrałam i wyszłam z łazienki.
Harry leżał na łóżku i...spał? O Boże, nigdy nie widziałam go w spokojniejszym stanie.
 Położyłam się obok niego i wtuliłam.
Czułam jak obejmuje mnie ramionami.
 -Nie śpisz?-szepnęłam.
 -Nie. Jeszcze nie.-powiedział.
Wyswobodziłam się z jego uścisku i usiadłam po turecku, patrząc się cały czas na Harry'ego.
 Harry zaśmiał się.
 -Co?-zapytałam z uśmiechem.
 -Nic.-uśmiechnął się-tylko, to po prostu moja ulubiona bluzka-powiedział patrząc na logo, które znajdowało się na koszulce.
 Spojrzałam na nie-O...przeprasz-nie dokończyłam.
 -Nie. Nie w tym sensie.-zaśmiał się.-ślicznie Ci w niej-dodał.
Na co ja się zarumieniłam i zakryłam twarz dłońmi.
 Harry zaśmiał się i przytulił mnie. W takim stanie, położyliśmy się na łóżko.
-Harry..O co chodziło z Twoim kolegą?-zapytałam-wiem, że już mi to tłumaczyłeś, ale chodzi mi o te jego długi. Po co je brał? I dlaczego?-spytałam nieśmiało.
 -Chodzi o to, że Dan miał kiedyś problemy z narkotykami.-powiedział wzdychając-Skończyło się to parę lat temu, ale nadal nie spłacił długów-dokończył bawiąc się przez cały czas moimi włosami-ostrzegali go, że źle się do dla niego skończy, jeżeli ich nie spłaci..starał się, ale w końcu nie dał rady...ale psychicznie. Brał dużo leków, na które też wylało się sporo pieniędzy.
-Czyli..nie wytrzymał psychicznie, przez to, że mu grozili. Tak?-zapytałam cicho, patrząc na Harry'ego.
Harry tylko przytaknął głowa i uśmiechnął się do mnie. I tak wiedziałam, że jest mu smutno. Zostało mi to od małego. Zawsze wszystkim doradzałam, i mimo młodego wieku, wszystko wiedziałam o życiu.
-I tak widzę, że jest Ci smutno.-powiedziałam, cały czas patrząc się mu w oczy.
Harry tylko zaśmiał się nerwowo.
-Jest dla mnie jak młodszy brat. Nie chce żeby zmarł.-powiedział
-Wiem-powiedziałam uśmiechając się, aby dodać mu trochę otuchy-widzę to-dodałam.
-Chodźmy już lepiej spać-powiedział Harry po chwili ciszy, mocniej mnie do siebie tuląc.
-Dobranoc, [t.i].
-Dobranoc, Harry.
-----------------------------------------------------------------------------------------
Dzień Dobry!
                               

Lub jeżeli ktoś czyta wieczorem..
 ..Dobry Wieczór!
                                             
                                                nie, no co Wy. Kocham Was, moje foczki! <3 
                                                        A tak na serio..innego nie znalazłam xd 
                                                           ale przynajmniej jest zabawny :)

Hej! Wróciłam :) Dziękuję za każdy komentarz pod poprzednim rozdziałem...jest nadzieja! :D
No więc. Ja powoli szaleję przez moją chorobę :( tzn. Katar, kaszel i bolące gardło. Związek niezrównany <3
                                 
                                                                      zabawna ja! ;d
 Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodoba. Harry troszkę się zmienił, nie sądzicie? :) A może zachowuje się tak chwilowo? Nieraz tak nieraz tak?
 Ps ..w następnych rozdziałach się dowiecie :)
                                            Low ja!
PS Rozdział dodaję o 12:08. Ale był w wersjach roboczych, od poniedziałku, ponieważ wróciłam z Berlina w niedzielę i byłam zmęczona długą drogą :)
                                                                         Low, Lowlowlowlwowlwol <3


Rozdział 2 :)

                                                                          ******
  Otworzyłam oczy, gdy słońce padało prosto na nie. No tak, firanka wczoraj nie została zasłonięta. Ale to i dobrze, przynajmniej prędzej się obudziłam.
  Poczułam, że ręka Harry'ego nadal spoczywa na moim brzuchu. Powoli zdjęłam ją z niego, aby go nie obudzić.
 Stałam na środku pokoju, ubrana tylko w bluzkę, którą dał mi wczoraj Harry, i zastanawiałam się co dalej. Uciec bez słowa? Zostać?.. Miliony myśli błądziło mi po głowie, tworząc niezły zamęt i mętlik. Gorzej być nie może...A nie, jednak może, przecież moi rodzice zapewne martwią się o mnie na śmierć. Świetnie! [T.I], to żeś się wkopała.. Okey..przede wszystkim, najpierw muszę się uspokoić, i pomyśleć racjonalnie.
 Poszłam do toalety, aby poszukać moich wczorajszych rzeczy, bo ,,świeżych'' nie miałam. Ubrałam się i przemyłam twarz wodą, aby się trochę otrząsnąć. Wyszłam z toalety i napisałam do Harry'ego list :

,,Hey, Harry. Dziękuję Ci za to, że mogłam tutaj nocować...
                                                                
                                                                                                                                             [t.i] xoxo"

Tak, wiem. Jestem strasznie naiwna. Wiele dziewczyn zabiłoby Harry'ego, a ja mu dziękuję. Po prostu taka już jestem. Niektórzy nie umieją trzymać języka za zębami..a ja robię to za często. Jestem za...nieśmiała? Tak, myślę, że to dobre określenie.
 Szłam do domu pisząc sms-a do Mercedes, aby jak co, przytaknęła, że ja spałam u niej.
 Moi rodzice nie wybaczyliby mi tego, chociaż nic się nie stało, dla nich, przespanie się (W sensie spanie..no wiecie, tak jak wy śpicie wieczorem ;p) z mężczyzną to nie wiadomo co.
 No dobrze. ,,Spanie'' załatwione, teraz co powiedzieć rodzicom?
                                                                        ********
 Weszłam spokojnie i chicho do domu, mając nadzieję, że rodzice mnie nie usłyszą..jeżeli w ogóle śpią.
  Okey..rodziców nie ma w kuchni, zajrzę do pokoju. Otwieram drzwi i widzę jak moja mama siedzi zmartwiona na łóżku.
-Mamoo-powiedziałam chicho.
-[T.I]!! Dziecko drogie, czy Ty sobie ze mnie żartujesz?!
-Ale mamo, spokojnie. Ja Ci to wszystko wytłumaczę.
-No to proszę!
-Spałam u Mercedes..wszystko jest okey.
 Moja mama odetchnęła, lecz czułam, że nadal mi nie wierzy.
-Zadzwonię do niej.
-Ughh..jeżeli musisz..

-Cześć, Mercedes. Tu mama [T.I], chciałabym się czegoś od Ciebie dowiedzieć. Wczoraj poszłyście na imprezę, prawda? Czy [T.I] spała u Ciebie?- Moja mama zaczęła potakiwać głową. Aż w końcu powiedziała, że dziękuję, że Mercedes znalazła czas, aby odpowiedzieć na pytania mamy..moim zdaniem to było przesłuchanie, ale okey. I się rozłączyła.

Zaczęłam się się denerwować, co jeżeli Mercedes pomyślała sobie, że ja ją wczoraj ,,olałam''. Przecież ona o niczym nie wie! O nie..

-Masz szczęście... Po pierwsze, dlatego, że masz 17 lat, po drugie, że jednak nie kłamałaś. -Powiedziała moja mama..
-Idź do swojego pokoju.-powiedziała.
-Jasne- powiedziałam z wyrzutem.

                                                                          ******
Odświeżyłam się poprzez prysznic i poszłam się zdrzemnąć. Pomyślałam, że tę całą sytuację z Harrym wyjaśnię Mercedes pózniej, przy herbacie.
 Gdy się obudziłam, była godzina 12:10, pomyślałam, że nie będę dłużej zwlekać z tą rozmową. I tak chciałam ją pozostawić dla siebie..lecz jakoś muszę wytłumaczyć jej to całe nieporozumienie.

 -Hej, Mercedes. Tu [T.I], czy znalazłabyś chwilę, aby ze mną dzisiaj porozmawiać..przy herbacie?
-Jasne, mała!-powiedziała z radością..czy ona się nie denerwuje?
-Uff..Okey, dzięki. To może za 25 minut przy Starbucks'ie?
-Okey!
-Papa, Kocham Cię!
-Ja Ciebie też kocham! 

Cóż, a może ona się wcale nie denerwuje? I tak wolę, żeby wszystko było jasne.
 Przyszykowałam się w toalecie, nakładając tylko tusz do rzęs.
 Ubrałam się w tę bluzę i czarne legginsy.

                                                                       *******
 Podążałam właśnie do Starbucks'a, gdy nagle zobaczyłam grupkę mężczyzn, stojących przy jakiejś siłowni..czy coś.
 Jeden przykuł moją uwagę, a szczególnie jego loki. Czy to Harry? Nie, proszę nie! Moje oczy, nie wiem dlaczego, ale zaszkliły się. Szybko przetarłam je dłońmi, nie pozwolając łzom wypłynąć. Gdy weszłam do Starbucks'a.
 -Hej, Merc!-zawołałam szczęśliwie do przyjaciółki, z ,,troszkę'' wymuszonym uśmiechem.
 -Hej, mała!....Coś nie tak?
 - Nie. Znaczy..tak.
Na twarzy Mercedes, pojawił się grymas.
-Co znowu nie tak?-powiedziała
-Ech....Przepraszam, że Cię wczoraj zostawiłam w tym klubie..i dziękuję za poratowanie mnie.- uśmiechnęłam się, próbując tym razem wyglądać jak najnaturalniej.
-Zawsze!- Uśmiechnęła się do mnie pocieszająco. Kocham ją!
Siedziałyśmy trochę w ciszy. Gdy  nagle Mercedes ją przerwała.
-Lecz..Widzę, że coś nadal jest nie tak. Mów..śmiało- zachęciła mnie uśmiechem.
-Więc...Nie bez powodu zostawiłam Cię wczoraj w tym klubie. Wiesz...Wczoraj ,,poznałam'' pewnego chłopaka i...
-Aaaaa-poruszyła śmiesznie brwiami, na co mimowolnie się zaśmiałam. Kocham spędzać z nią czas. Kocham ją!
-Nie, Merc. Nie to co myślisz-uśmiechnęłam się do niej.
-Okey, okey.-zaśmiała się, co odwzajemniłam.
-No więc..-pokazałam jej malinkę, która zakryta była kapturem.
-Mhmm..-uśmiechnęła się.
-Nie. Nie została ona zrobiona z moim poparciem. Po prostu. Ona zaczął mnie całować. I..i..no i po prostu..-Mój głos ściszał się za każdym wypowiedzianym przeze mnie słowem.
-Zrobiliście to?-zapytała zszokowana
-Nie. No co Ty.
-Uff..
Uśmiechnęłam się.
-Czekaj, czekaj! Czy ten drań Cię zgwałcił?!
-Nie. Znaczy się..dotykał mnie i całował czego nie popierałam. Nie wiem, czy...
-Zabiję go jak go spotkam, k*rwa!
-Nie! Proszę. Bo może się to dla mnie skończyć gorzej.
-Okey...No to może, na poprawę humoru, zapraszam ,,panią'' na obejrzenie miasta. Hmm?-Zapytała z uśmiechem.
-Owszem, dobry pomysł-zaśmiałam się.
Wyszłyśmy ze Starbucks'a zwiedzając miasto.
-[T.I], zdajesz sobie sprawę z tego, że nawet nie zamówiłyśmy herbaty?-zaśmiała się Merc.
Lekceważąco kiwnęłam ręką śmiejąc się, co ona odwzajemniła.
 Szłyśmy przez cały czas śmiejąc się i rozmawiając, gdy nagle do Merc ,,przyszedł'' sms.
-O co chodzi?-zapytałam.
-Umm..-powiedziała nadal czytając.-..Posłuchaj, u pewnego kolesia odbywa się impreza, może pójdziemy? Wiem..że masz teraz niesmak do imprez, ale proszę. Dla mnie.
A co jeśli go spotkam. Albo kogoś jeszcze gorszego? Boję się..
-Okey-westchnęłam ciężko-Ale..! Masz mnie nie opuszczać.
-Jasne!-Przytuliła mnie-chodźmy już
Szłyśmy w kierunku jakiejś...siłowni?! Co kur... Nie. Wzdrygnęłam się, co Merc zauważyła.
-[t.i] Wszystko dobrze?
-Umm..tak, nie przejmuj się.-Na mojej twarzy pojawił się grymas.
-Wiesz, jeżeli nie chcesz, nie musimy iść. Po prostu powiedz.
-Nie, Jest..okey.-Uśmiechnęłam się.
-No okey.-powiedziała, sama nieprzekonana czy aby na pewno mi wierzy.
Wchodząc do siłowni, poczułam odór alkoholu. Nieprzyjemne.
-Impreza w siłowni. Całkiem oryginalne..ale dziwne. Nie sądzisz?-zapytała mnie Merc.
Cały czas myślałam o chłopaku, którego widziałam..A może to nie był Harry? Może po prostu tak się boje, że moja wyobraźnia płata mi figle?...Sama już nie wiem.
-..No i posłuchaj, już nigdy więcej nie pójdę na zakupy z moim chłopakiem, to coś strasznego..uwierz-zaśmiała się Mercedes. Co ona właściwie mówiła?
-...A gdy poszliśmy do sklepu z butami..chciałabyś widzieć jego minę..i..[t.i], czy Ty mnie w ogolę słuchasz?- zapytała mnie z lekkim wyrzutem, Merc.
-Emm..przepraszam Mercedes. Ale..
-Cały czas o tym myślisz?-uśmiechnęła się pocieszająco-nie martw się, z czasem zapomnisz. 
-Wątpię. Ale dziękuję Ci. A tak w ogóle, nie masz wyrzutów sumienia, ze poszłyśmy bez Alex i Jordan?-zapytałam.
-Daj spokój. -zaśmiała się-to duże dziewczynki..co prawda tylko o rok starsze od nas, ale dorosłe. Musiały dzisiaj iść na przesłuchanie o pracę.-uśmiechnęła się.
-No okey.-uśmiechnęłam się.
Tańczyłyśmy, śmiałyśmy się i rozmawiałyśmy. Ja dzisiaj ograniczyłam sobie alkohol, nie chcąc wpaść w kolejne kłopoty. Chociaż..u mnie to bez alkoholu się obejdzie, żeby wplątać się w jakieś gówno.
  Nagle zrobiło mi się duszno i niedobrze. 
-Merc! Zaraz wracam!- powiedziałam, próbując przekrzyczeć muzykę.
-Jasne! Uważaj na siebie, mała!-odpowiedziała. Na co ja się tylko uśmiechnęłam, co miało oznaczać, że to zrobię.
Wyszłam na dwór, siadając na pobliską ławkę. Słyszałam śmiechy i rozmowy innych ludzi. Spojrzałam na grupkę mężczyzn, którzy o czymś rozmawiali i głośno się śmiali. Jeden z nich spojrzał w moja stronę. Ten wzrok był dziwny..przeszywający na wskroś i wyczuwalny na kilometr...a co najważniejsze, skądś mi znany...
 Pospiesznie wstałam z ławki, kierując się do klubu. Słyszałam, ze ten ktoś cały czas za mną idzie. Próbowałam zachować spokój, ale nie wychodziło mi to.
-Olivia!-powiedział...Harry?! Mocno chwycił moje przedramię i odwrócił mnie w swoją stronę.
-Nieładnie tak komuś uciekać z łóżka..nie sądzisz? 
-Czego Ty chcesz?!-powiedziałam. Czułam, że zaraz się załamie. Nie chciałam płakać. Nie chciałam pokazywać kolejnej osobie, jaka jestem słaba i jak łatwo jest mnie zranić. Nie chciałam tego. Bałam się. Ciągle się boje..
-.....Chcę Ciebie. I wiesz co? Ktoś, powiedział mi kiedyś, ze jeżeli coś się chce, to się to bierze.  Wiec postanowiłem go posłuchać.-powiedział Harry, przyciągając mnie bliżej siebie i drugą ręka odsłaniając moja szyje, na której cały czas znajdowała się malinka. 
 Czułam jak moje oczy pokrywają się łzami.
-Puść mnie-powiedziałam cicho i wciągnęłam głębiej powietrze-Chcę wracać do domu.
-Odwiozę Cię-powiedział..a raczej zażądał.
-Nie, dzięki..Wrócę z przyjaciółką.
-Powiedziałem, że Cię odwiozę. A Twoja przyjaciółka poradzi sobie sama.-powiedział swoim zachrypniętym głosem, prosto do moje ucho.
-Oszalałeś?-zapytałam go zmieszana- Nie, nie zostawię jej samej..nie ma mowy.
-A właśnie, że kurwa zostawisz. Rozumiesz?!-wybuchnął Harry, a ja zaczęłam się bać.
Mam na myśli pewien plan, może się uda, może nie, lecz chcę być jak najdalej od Harry'ego.
-Okey-powiedziałam.
Harry puścił mnie. A ja skorzystałam z okazji i zaczęłam biec. Nie wiem gdzie, ponieważ teraz nie wpuściliby mnie do klubu..była za duzo kolejka. Biegłam po prostu jak najdalej od Harry'ego.
-A wiec wyścig się zaczął, piękna.-szepnął sobie Harry pod nosem.
Biegłam,  chciałam skręcić w uliczkę...lecz w ślepą..w ślepą uliczkę.
  Było tutaj pełno pijaków.  Taa..no i znowu wpakowałam się w kłopoty.
-No hej, piękna.-powiedział jeden.
Zaczął mnie dotykać, po miejscach, które ewidentnie o to nie prosiły. 
-Hej! Spierdalaj od niej, stary!-krzyknął Harry. Jeju, teraz naprawdę cieszyłam się, że go widzę.
-Ale uspokój się, Styles! My się tylko pobawimy, a potem ja sobie weźmiesz, prawda?-zwrócił do mnie.
Na mojej twarzy pojawił się tylko grymas a serce biło mi jak młotem.
-Powiedziałem, że masz się od niej kurwa odpierdolić!-krzyknął Harry, a mnie przeszły mnie dreszcze. I w sumie, nie wiedziałam czy mam się cieszyć, czy bać, ze on tutaj jest?
Facet odepchnął mnie od siebie, pchając w stronę Harry'ego, a ten złapał mnie i postawił za sobą, kryjąc mnie swoim ciałem.
-A wiec chcesz się bić, Styles?-powiedział ten facet.
Harry podszedł do tego faceta i mocno uderzył go w szczękę, a ten już po pierwszym uderzeniu stracił równowagę i upadł. Harry nadal kopał  go i klął, chcąc chyba rozładować w pewien sposób emocje.
-Harry!-krzyknęłam-Proszę przestań.-powiedziałam chicho. Bałam się go, widząc go w takim stanie.
  Usiadłam na zimnej ziemi i oparłam o równie chłodne cegły, podciągając kolana do głowy. Płakałam. Znowu pokazałam, ze jestem słaba..że..jestem za bardzo delikatna na to wszystko co dzieje się dookoła.
-Olivia..-powiedział Harry delikatnym głosem-Hej.....skarbie, proszę nie płacz-powiedział podnosząc mój podbródek bym na niego spojrzała. Uśmiechnął się słabo i przytulił mnie do siebie, a ja lekko się wzdrygnęłam. Nie potrafiłam mu jeszcze w pełni zaufać. Nie byłam gotowa. Podciągnęłam nosem i ręką przetarłam oczy nadal wtulając sie w Harry'ego-Już po wszystkim, kochanie..-powiedział uspokajającym głosem. I nie wiem dlaczego, lecz tak to na mnie działało. Kojąco.-Dziekuję Ci, Harry.-powiedziałam prosto do jego ucho.
-Zawsze będę Cię chronił. Nie pozwolę..by ktokolwiek Cie zranił. Nigdy.-powiedział, na co ja się uśmiechnęłam. I nie wiem dlaczego..lecz wierzyłam mu.

                                                                                                                                          *****
                                                                                                     Opis końcowy dodam jutro..ciii :d        idźcie spać, moje robaczki <3    PS jest 21:35 :p Papa <3 Mam nadzieję, że rozdział się podoba :)
Szablon by S1K