wtorek, 12 sierpnia 2014

rozdział 11 :)

 Wtulam policzek w jego klatkę piersiową, słuchając bicia jego serca, i kojąc tym samym moje. Sama nie wiem, co mam o tym wszystkim myśleć..Harry powiedział mi prawdę. Czy nie tego właśnie chciałam? Tak, ale teraz mam ochotę zacząć krzyczeć, i rozwalać wszystko co stanie mi na drodze.
 Chciał to przede mną ukrywać. Ale.. dlaczego? Bał się mojej reakcji? Tego co powiem, a może tego, że pocznę go o to obwiniać? Sama zaczynam bać się o to, komu tak naprawdę mam ufać. Przecież..własna mama mnie okłamała. A nie, przepraszam, ona nie jest moją mamą. To kto w takim razie nią jest? 
  Kładę dłonie na klatce piersiowej Harry'ego, i odpycham go od siebie. Patrzy na mnie zdziwiony.
-Harry. Kto jest moją biologiczną mamą?
Harry ociera twarz dłońmi... Chyba nie chce mi odpowiadać na to pytanie...
 Ale tak naprawdę sama nie wiem już, czy jest mi przykro, czy jestem po prostu wkurzona, że zostałam okłamana. Kto normalny do cholery jasnej porywa dziecko?! Nie wiem, ale naprawdę mam wielką ochotę to zmienić.
-Harry, czy moi rodzice żyją?-ciągnę dalej swój temat.
-Twój tata tak, ale mama..niestety nie.
 Pomimo, że twarz Harry'ego była bardzo smutna, ja nie przejęłam się zbytnio, gdy powiedział, że moja mama nie żyje. To pewnie z tego powodu, iż ja prawie w ogóle nie znałam swojej mamy. To przygnębiające, prawda?
-Co się stało?
-Dużo by opowiadać...
-Czyli nic z Ciebie nie wyciągnę?
-Raczej nie..
Otwieram szerzej oczy ze zdziwienia.
-Harry! To była moja mama! Chyba mam prawo coś wiedzieć na temat tego, jak chociażby stało się to, że ona nie żyje?!
-Nie powiniem był Ci  w ogóle tego kurwa mówić!
-Oczywiście, że nie! Bo przecież najlepiej jest wszystko przed wszystkimi ukrywać, prawda?!
-Wyjdź.
-Słucham?
Zdziwienia, które malowało się teraz na mojej twarzy, pozazdrościłby niejeden aktor. Uwierzcie.
-Wyjdź!
-Cokolwiek..
Wychodzę z pokoju Harry'ego, trzaskając drzwiami. Co mu odbija?!

                                                                         Harry
-kurwa-szepcę pod nosem.
 Chcę ją do cholery jasnej ochronić, a ona wydziera się na mnie. Kurwa, jeżeli tak bardzo chce to wiedzieć, to proszę bardzo. Ale pożałuje, że się o to zapytała..
 Wychodzę z mojego pokoju, i to, co spotykam na haul'u, totalnie zbija mnie z tropu. Olivia siedzi na podłodze, z rozciętym nadgarstkiem. A obok niej leży potłuczone szkło. Czy ona się cięła?
-Olivia, kurwa!
 Krzyknąłem tak głośno, że Olivia wzdrygnęła się.  Klęknąłem obok niej, i zanim zdąży się odsunąć, chwytam jej nadgarstek. Marszczę ze zdenerwowaniem brw, i oglądam długą ranę na jej ciele.
-Jak to się do cholery stało?
Wzdycham, próbując nie wybuchnąć.
-Ja..sama nie wiem.-szepcze.
Spoglądam na szkło obok Olivii.
-Czy Ty masz mnie kurwa za jakiegoś idiotę?
Olivia marszczy brwi, jakby nie wiedziała, o co mi chodzi.
-Nie rozumiem..
-Czy Ty się kurwa cięłaś?!
-Co? Nie! Oczywiście, że nie!
-Tak? To proszę, wytłumacz mi, o co chodzi ze szkłem obok Ciebie. Hmm?
-No..ja. Po prostu się zdenerwowałam..
Podnoszę nieoczekiwanie brwi. Zbiła
wazon?
-No co?-pyta Olivia.
I właśnie wtedy zorientowałem się, że cały czas na nią patrzę.
-Nieważne.. Chodź.
Wstaję, a Olivia patrzy na mnie, ze zdziwieniem.
Wzdycham. Czy wszystko trzeba jej tłumaczyć?...
-Trzeba przemyć ranę, Olivia.
 Mówię to, a ona jęczy z niezadowoleniem.
-Nie marudź. Trzeba było nie machać rękoma, to nic by się nie stało.-mówię w drodze do kuchni, po apteczkę.
 Niemal widzę, jak Olivia przewraca oczami.
Siada na krześle, a ja wyjmuję apteczkę, i przemywam jej ranę.
-Dzisiaj chcę spać w pokoju gościnnym.
-Świetnie..-mówię, mocniej przyduszając wacik do jej skóry.
-Auć! Mógłbyś przestać?
Patrzy na mnie z wyrzutem.
-Mógłbym.
Olivia przewraca oczami.
-Mogłabyś przestać to robić?
Mówię, przedrzeźniając ją.
-Mogłabym.
Uśmiecha się do mnie sarkastycznie.
 Wpatruję się w nią przez chwilę.
-Odnoszę wrażenie, że mam na Ciebie zły wpływ, skarbie.
 Olivia wyrywa mi swój nadgarstek.
-Dzięki.-naciąga rękaw, i zmierza w stronę korytarza.
 Śmieję się z jej zachowania, i słyszę, jak drzwi łazienki się zamykają.

                                                                                     Olivia
Zamknęłam się w łazience i zamierzam wziąć prysznic. Co prawda jest dopiero 19:05, ale szczerze mnie to nie interesuje. Odkąd jestem tutaj.. Z Harry'm, godzina nie ma dla mnie znaczenia. Brzmi to cholernie tandetnie i jakże romantycznie. Ale sens w tym, że Harry całkowicie "wyżymał" ze mnie życie, i nieważna jest dla mnie godzina, ponieważ każdy następny dzień zaczyna się równie nudno.
 Po prysznicu wychodzę, wycieram się, i ubieram. Wychodzę z łazienki i kieruję się w stronę salonu , z zamiarem wzięcia poduszek. Co prawda, Harry w pokoju gościnnym umieścił ich pare, ale i tak jak dla mnie jest ich za mało. Wchodzę na korytarz i słyszę, jak Harry rozmawia z kimś przez telefon.
 Tak, to bardzo kusi. Ale uwierz mi, że nie chcę tego robić.
 Wchodzę do kuchni, a z niej wychodząc, kieruję się do salonu, słysząc, że Harry zakończył właśnie połączenie telefoniczne.
 -Czego potrzebujesz?
 Czy naprawdę go to obchodzi?...
 -Przyszłam po poduszki.
 -Naprawdę masz zamiar tam spać?
 Czy on naprawdę nie rozumie?..
 Nie zwracając na niego uwagi, podnoszę poduszki, ciasno oplatając je ramionami, by mi nie spadły.
 Mam zamiar wejść na górę, do pokoju gościnnego, ale Harry staje mi na drodze, podnosząc pytająco brwi.
 Ughh..
 -A czy wyglądam jakbym sobie żartowała?
 Patrzę na niego z wysoko uniesionymi brwiami.
  Harry przewraca oczami.
 Znowu. To. Robi.. Przedrzeźnia mnie.
 -A tak poza tym, w pokoju są poduszki, Księżniczko.-mówi, robiąc coś przy telefonie i opierając się o blat, będąc odwróconym do mnie plecami.
 -Jest ich za mało.
 -Jak wolisz.
Urghhh.. Harry zaczyna mnie już wkurzać.
Przewracam oczami, i zmierzam w stronę pokoju gościnnego.
 -Olivia!
 Staję na jednym ze schodków.
 -Tak?
  Widzę, jak Harry staje przede mną.
 -Zapomniałem Ci powiedzieć, że syn mojego sąsiada ma 18-stkę, i jeżeli nie chcesz słyszeć hałasów do 3 nad ranem, to będziesz zmuszona spać ze mną.
 Uśmiecha się do mnie cwanie, po czym odchodzi.
 Odchylam głowę do tyłu i jęczę z niezadowoleniem.
 Jestem ciekawa, czy mówi prawdę.



---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
PRZEPRASZAM! PRZEPRASZAM! PRZEPRASZAM! ;(( ;( 
  Jestem na wakacjach w Berlinie, i tak się składa, że jutro wracam do Polski, a ja "Geniusz" odkryłam dopiero teraz, że mogę pisać na blogu, poprzez telefon mojej kuzynki. Wiem.. Nawaliłam. Przepraszam, robaczki! <3 skończyłam w innym momencie, bo chcę jak najszybciej oddać ten rozdział w Wasze rączki :) Ponieważ wiem, żedługo czekaliście! Za co jeszcze raz, serdecznie, przepraszam! <3 muszę lecieć , bo kuzyn chce, żebym z nim grała.. :D okay, miłego czytania rozdzialiku, mam nadzieję, że się podoba! <3 kocham Was, do następnego!  :):):):)
 PS Wiem, że rozdział strasznie krótki :(((                                                   ---
                                                  11


środa, 2 lipca 2014

Rozdział 10 < 3

                                                                           Harry
Tą czcionką piszę rozmowy telefoniczne. Nie, nie wspomnienia :D, <3
-Kurwa! Nawet się nie waż!-krzyknąłem-Masz zamiar się poddać, tak? Jesteś słaby. Nie wierzę, jak w ogóle mogłem się z Tobą kumplować!-wybuchłem, niczym małe dziecko, po głupiej kłótni ze swoim kumplem, o to że ukradł mi zabawkę.-Jesteś. Słaby. George.
 -Jasne-olał moje wyzwiska.-Chcę Ci tylko powiedzieć, że jeżeli skrzywdzisz Olivię, przyjadę z drugiego końca świata, i własnoręcznie Cię zapierdolę.-niemal wyobraziłem sobie twarz George'a, który po wypowiedzeniu tych słów, chamsko uśmiecha się.
 Sarkastycznie się zaśmiałem.- O nią się kurwa martwić nie musisz. Zrobię kurwa wszystko, żeby była bezpieczna. A Tobie, radzę się nie wtrącać, bo skończysz źle-przerwałem, i ściszyłem ton, do przerażającego szeptu.-Wykończę Cię, George. Będziesz mnie błagał o litość... Sukinsynie. 
 -Tak mi się odpłacasz za pomocną dłoń, którą Ci okazałem tamtej jakże pamiętnej nocy?-jego sarkastyczne zdania, są w stanie wprowadzić mnie w totalny kurwa gniew.- Gdyby nie ja, gniłbyś teraz w więzieniu, Styles. Więc lepiej zamknij ryj. Chyba nie chcesz, żeby psy się o tym dowiedziały, co?
 Kurwa!
 -Jeżeli dobrze pamiętam, Clayton, to nie tylko Ty powstrzymałeś mnie, przed postrzeleniem chłopaka Greys. Był tam jeszcze David. Zresztą nie zgłosisz mnie na policję, Clayton.
-Z niby skąd ta pewność, Styles?
 Nadal walczysz, tak? 
- Chyba pamiętasz, co chłopak Greys próbował zrobić Twojej siostrze, co? Za bardzo go nienawidzisz, żeby zgłosić mnie za napad na kogoś, kogo nie znosisz. Myślę, że prędzej czy później, sam chciałbyś, i nie zaprzeczę, że byłbyś gotów..zabić go.
-Tak. Myślę, że to prawda. Ale jak na razie, to Ty jesteś winny za napad na niego. Znalazłem Twój słaby punkt, Styles. Teraz tak łatwo się nie wywiniesz. To ja w każdej chwili mogę zarzucić kotwicę,-ścisza głos, do potulnego, dla sprostowania, wszystko to robione jest sarkastycznie. Ten głos przypomina głos mamy, która właśnie kończy opowiadać historię. Końcówką, którą chyba wszyscy znamy ,,I żyli długo, i szczęśliwie''. Lecz to niestety nie bajka. To po prostu George -.. która pociągnie Cię na sam kurwa..pieprzony dół.
-Nie bym był tego taki pewny, George. Pamiętaj, że Ty też nie jesteś święty.
-Słuchaj.. My wyjeżdżamy. A ja rozumiem, że Olivii włos z głowy nie spadnie. Myślę, że rozumiemy się dobrze, prawda, Styles?-I znowu ten sarkastyczny śmiech.
 Kurwa, jego śmiech doprowadza mnie do zdenerwowania. A jednocześnie, mam ochotę się zaraz zrzygać.
-Powiedziałem Ci już, pojebie, że nie masz się wtrącać. Nie jestem psychopatą, kurwa.
-Z Twoim opanowaniem, wszystko jest możliwe.
-Co sugerujesz? 
-Nie wiem. Mam nadzieję, że nikt nie będzie musiał wywozić Cię w kaftanie bezpieczeństwa prosto do psychiatryka, Styles.
-O to martwić się nie musisz.-odburknąłem.
-Nie, o Ciebie nie muszę.. nawet nie chcę. Olivia ma być bezpieczna. 
-Jasnee...
-Harry, czy ona się Ciebie boi? Widziałem ją wtedy. Jest delikatna. Masz o nią kurwa dbać.
 Milczę.
-Kurwa! Boi się Ciebie?!-wrzeszczy do komórki. Mam ochotę rzucić nią o ścianę.
-Nie wpierdalaj się.
-Kurwa! Wiedziałem! Czy Ty zdajesz sobie sprawę z Tego, jak delikatna jest Olivia?! To nie jest dziewczyna dla Ciebie!-przerywa, by złapać oddech.-Pochodzicie kurwa z dwóch różnych światów. Jeżeli potrzebujesz kobiety na chwilę, to to na pewno nie jest Olivia. I jeżeli potrzebujesz twardej suki. To wybacz, ale źle trafiłeś. Weź sobie lepiej wynajmij prostytutkę, koleś. 
-Myślisz, że jest u mnie po to, bym ją straszył?! Kurwa, nie czerpię z tego przyjemności! Ona po prostu.. Po prostu..
-Po prostu kurwa co?-przerywa-Jest za delikatna, miła, opanowana?! Styles, jeżeli naprawdę Ci na niej kurwa zależy, to przestań zachowywać się jak jebany kutas.
-Możesz przestać się..wpierdalać?-wzdycham, przejeżdżając dłonią po twarzy.
-Kurwa... Serio, boję się o nią.
-George, kurwa! Nie skrzywdzę jej! Myślisz, że czerpię przyjemność z czyjegoś bólu?!
-Po prostu ma być bezpieczna. Jesteś na tyle pojebany, że mam prawo się o nią bać. My wyjeżdżamy, nara.
-Nara, pojebie.- klnę pod nosem, naciskając mocno przycisk na komórce, który w końcu odizoluje mnie, od głosu tego idioty.

 Wszedłem do pokoju, i spojrzałem na Olivię. Kurwa! Czy akurat teraz muszę ją budzić?! Najpierw muszę się uspokoić. Może rzeczywiście to chore, by Olivia się mnie bała?
 -Kochanie..Musisz wstawać.-zacząłem lekko szturchać ją po plecach.
 Leżała do mnie plecami.
 -Nie śpię..-wymamrotała.
 Czy to znaczy, że wszystko słyszała? No tak, przecież stałem na korytarzu..
Położyłem głowę na jej ramieniu, i wtuliłem się w jej plecy.
 -Przepraszam, że musiałaś tego słuchać.
  Odwróciła się do mnie, tym samym wyswobadzając się z mojego uścisku.
 Spojrzała prosto w moje oczy.
 -Harry?..-nadal była zaspana, więc przetarła oczy piąstkami.-Kto to George? I skąd mnie zna?
 Kurwa!
 -To nieważne, kochanie. Musimy się zbierać.
 Olivia cały czas na mnie patrzyła. Po prostu muszę to przed nią ukrywać.
 -Przepraszam. Po prostu nie mogę Ci tego powiedzieć w tej chwili. Może później, dobrze?
 Olivia przytaknęła głową, a ja ją przytuliłem.
-Naprawdę musimy iść.
 Olivia westchnęła.
 -Jasne..
Przebrała się i wyjechaliśmy.
-Harry..-zaczęła niepewnie-Przecież ja nie byłam w szkole od tygodnia.
 Spojrzałem na nią, a usta nawilżyłem językiem.
-Skarbie, możemy o tym teraz nie rozmawiać?
 Olivia westchnęła i odwróciła się do szyby wpatrując się w widoki za nią, a swój łokieć oparła o drzwi samochodu.
 Chwyciłem ją za dłoń.
-Przepraszam. Wiem, że to dla Ciebie wielka zmiana. Ale spróbuj się przyzwyczaić.
                                                                                                                       Olivia
-Przepraszam. Wiem, że to dla Ciebie wielka zmiana. Ale spróbuj się przyzwyczaić.
 Poczułam się, jakbym była porwana.
-Ale... Dlaczego nie mogę wrócić do domu?
 Byłam bardzo smutna. Strasznie stęskniłam się za mamą.
 Harry westchnął.
 -Po prostu... Uwierz, nie chcesz teraz znać odpowiedzi.
 Czy on się denerwuje?
  Chciałam się odezwać, ale jednak zwlekłam, patrząc na Harry'ego.
Okay. Lepiej się przymknę. Odwróciłam wzrok w stronę szyby.
 -Jeżeli tak strasznie Ci na tym zależy, to odpowiem Ci na te wszystkie pytania dzisiaj wieczorem, dobrze?
 Spojrzałam na Harry'ego. Jego brwi śmiesznie podniosły się, gdy zadał to pytanie. Nie mogłam się powstrzymać, i uśmiechnęłam się, potakując.
 -Dobrze.-powiedziałam przez chichy śmiech.
 Harry uśmiechnął się, i swój wzrok skierował na drogę.
 Mam tyle pytań, która chciałabym mu zadać..
-Harry, wiesz, że potrzebuję ciuchów na przebranie, prawda?
-Pojedziemy na zakupy.
 Moja twarz przeobraziła się w grymas, gdy usłyszałam te słowa.
-Ale ja chciałabym swoje ciuchy.-poprawiam się w fotelu-proszę.
 Spogląda na mnie.
-Zgoda.
 Uśmiecham się.

                                                                                                                            *
Dotarliśmy na miejsce, myślę. Kolejne miejsce, które przyprawia mnie o dreszcze. Dlaczego zawsze tak reaguję? Nie wiem, ale nie lubię tego..
 Harry otwiera mi drzwi i podaje rękę, aby pomóc mi wyjść,  nie reaguję na ten gest. Wpatruję się w teren, który otacza mnie dookoła. Za bardzo się boję, żeby wykona jakikolwiek ruch.
-Idziesz?- pyta lekko poddenerwowany.
 Otwieram usta, nie do końca pewna tego co powiedzieć.
-Czy..to aby na pewno konieczne?
-Raczej wolałbym Cię tutaj nie zostawiać samej.
 Patrzę na niego, a potem jeszcze raz skanuję wzrokiem to miejsce.
-Ale.. ja nie chcę..
-Czego znowu się boisz?-pyta i opuszcza dłoń, którą cały czas trzymał w górze, wzdłuż swojego ciała, czując porażkę.
-Nie chcę Ci teraz tego opowiadać.
 Harry wzdycha.
-Uwierz mi, nie chcesz tutaj zostawać.
-A teraz lepiej chodź-mówi.
 Wychodzę z samochodu i zamykam drzwi. Odwracam się, a Harry stoi tuż za mną. Odruchowo odsuwam się o krok, lądując na drzwiach samochodu.
-O co chodzi?-pyta ponownie Harry.
 Patrzę na niego, a następnie odwracam wzrok.
-Nie chcę o tym mówić..
 Harry chwyta mnie za podbródek i odwraca w swoim kierunku.
-A powinnaś.
-Zaczynam się o Ciebie powoli bać.-mówi opiekuńczym głosem i przytula mnie do siebie.
 Co się właśnie dzieje?
-O co Ci chodzi?-pytam zmieszana, kładąc dłonie na jego klatce piersiowej i odpychając się lekko od niego.
-Nieważne. Wsiadaj do auta.-mówi oschle.
 Już się pogubiłam.
-Ale..czy nie miałeś..
-Wsiadaj.-przerywa mi.
Lekko się wzdrygam przez ton jego głosu. Wsiadam do samochodu, by nie drażnić Harry'ego. Po wejściu do auta, patrzę na Harry'ego, otwierając usta, by coś powiedzieć, ale odwracam się w stronę szyby i milknę, słysząc tylko jak Harry wzdycha.

                                                                                                                              *
Lubię czytać książki. A najbardziej lubię je dlatego, że są w nich rozdziały. Oddzielają te złe momenty, od tych dobrych. Chciałabym, by ten rozdział się skończył. Bym mogła spokojnie przejść do innego, omijając ten smutny.
 Harry wchodząc do mieszkania, rzuca się na kanapę, totalnie mnie olewając. Zrezygnowana udaję się do sypialni i siadam na łóżku. Po raz pierwszy rozglądam się po pokoju, dokładniej go lustrując. Oglądam zdjęcia, aż na którymś z nich, dostrzegam małego Harry'ego. Rozpoznaję go po loczkach.
 Dwoje małych dzieci beznamiętnie stoją razem w swoich objęciach, wpatrując się z uśmiechem w aparat, który zrobił im właśnie zdjęcie. Bardzo pamiątkowe. Urocze. A za nimi jest studnia. Beżowa. I.. chwila. Skąd to wiem? Nagle do pokoju wchodzi Harry. Gdy mnie dostrzega, spogląda na mnie z dziwnym spojrzeniem w oczach.
-Myślę, że to czas, byś odpowiedział mi na kilka pytań.-mówię cicho.
 Harry podchodzi do mnie, wyjmuje mi zdjęcie z rąk (nawet nie wiem, kiedy po nie sięgnęłam). Chwyta mnie za dłoń, siada na łóżku, mnie sadza na swoich kolanach, tuląc się do moich pleców.
-Przepraszam Cię.. Naprawdę. Tak nie miało być.-zaczyna majaczyć.
-Ale Harry. O co chodzi?-pytam zdezorientowana.
-Olivia. Twoje dzieciństwo wcale nie było takie kolorowe.-przerywa na chwilę.-Co Twoi rodzice mówili o Twojej przeszłości?.. O Twoim dzieciństwie?
-Nie wiem..-to pytanie mnie lekko zdziwiło-Zawsze mówili, że nie pamiętają.
-Nie sądziłaś nigdy, że to dziwne, by rodzice nie pamiętali dzieciństwa swojej jedynej córki, skarbie?-pyta Harry opiekuńczo.
-Ja..nie wiem. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam.
-Może najwyższa pora, by zacząć?
 Całkowicie go nie rozumiem..
-Harry..Do czego Ty zmierzasz?-pytam cicho.
-Olivia. Pamiętasz coś z okresu 5 lat?
-Całkowicie nie.
-Kochanie..W wieku 5 lat, zostałaś adoptowana. A raczej..porwana.
 Moje serce zaczyna bić mocniej.
-Co?!-próbuję krzyknąć, wyswobadzając się z objęć Harry'ego. Ale jedyne co z tego wychodzi, to cichy szept.
 Harry niemal wyskakuje z łóżka i podbiega do mnie. Zakrywam twarz dłońmi i odwracam się plecami do Harry'ego, nadal krzycząc. Nie panuję nad sobą.
-To nie może być prawda. Ty kłamiesz, proszę, powiedz że kłamiesz!
 Harry chwyta mnie od tyłu, łapiąc mnie również za nadgarstki, próbując mnie opanować.
-Puść mnie! Nienawidzę Cię!-krzyczę na niego, jednocześnie szarpiąc się, by uwolnić się z objęć Harry'ego. Sama nie wiem dlaczego. Przecież tak naprawdę jestem mu wdzięczna.
-Olivia. Musisz się uspokoić.-szepcze mi do ucha, zacieśniając uścisk tak, że nie mogę się ruszyć.
-Spokojnie.-całuje mnie w czubek głowy, a ja łapczywie wciągam powietrze. Moje policzki są mokre od łez. Harry odwraca mnie do siebie, po czym ociera mi policzki z łez. Całuje mnie lekko w usta. Po czym przytula mocno do siebie.
 Proszę..chcę, by ten rozdział się już skończył.

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Od razu PRZEPRASZAM, że dodałam tak późno! :( Ale rozdział nie był dokończony, więc no. Przepraszam, naprawdę. Myślałam, że się wyrobię, ale jednak nie, bo potem mama prosiła mnie, bym poszła się już kąpać, i bym zjadła kolację. PRZEPRASZAM! :((

 + Zmieniam warunek na 11 kom :) Szkoda, że nie dajecie rady z komentarzami :( No ale.. Kocham Was, do następnego! <3



                                                                                                                                    ---
                                                                                                                                    11



piątek, 27 czerwca 2014

Coś, czego wszyscy wyczekiwaliśmy- WAKACJE 2014 :)

                                          Witam! <3

 Dzisiaj 27 czerwiec, czyli dzień, w którym zakańczamy rok szkolny. Minął Wam szybko? :) Mi trudno powiedzieć, ponieważ..tak, czekałam długo, nie mogłam już wytrzymać, niektórzy nauczyciele i uczniowie mnie denerwowali. Ale wytrwałam! ;) Mam nadzieję, że Wy mieliście prościej ode mnie!
No ale.. Do tematu! Życzę Wam ciepłych, słonecznych (bo to najważniejsze! :) ), bezpiecznych (to też :)) ) i wypoczętych wakacji :) Dość trudno jest mi napisać tego posta, ponieważ sama nie wiem właściwie co tutaj napisać. Najlepszych wakacji, kochani! :)
PS Pod żadnym pozorem nie siedźcie w domach przed komputerem! Wstyd się przyznać, ale ja w zeszłym roku tak zrobiłam :( Wstydzę się tego.. Nie popełnijcie mojego błędu! Oczywiście nie siedziałam w domu codziennie, ale częściej. 
 Nie. Siedźcie. W. Domu. Przez. Całe. Wakacje!
#Milospedzonewakacje 

                                                                         Wasza, Oliwka :)

 A ja przesyłam Was do rozdziału! :) -----------> http://thescream-fanfiction.blogspot.com/2014/06/rozdzia-9.html

czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 9

  Rozejrzałam się, i spostrzegłam, ze jesteśmy w pustym miejscu.
Pete chwycił mnie w talii i przyciągnął do siebie, a potem pocałował. Odpychałam go, ale to nic nie dało. W końcu postarałam się, i z całej siły odepchnęłam go od siebie. Odszedł na kilka kroków. A potem ja, spoliczkowałam go. Nie wiem skąd pojawiła się we mnie taka odwaga, bo byłam strasznie przerażona, ale w tym momencie już wiedziałam, ze mogę tego ostro pożałować, lecz moja psychika tego potrzebowała.
-Ty mała suko!-krzyknął Pete, łapiąc się za policzek. A ja spostrzegłam, że moja twarz jest już cała mokra od łez.
Zaczęłam biec w stronę lasu.. Bo w sumie to było jedyne miejsce ucieczki, jakie mi pozostało.
  Słyszałam, ze ktoś za mną biegnie, strach dodał mi siły i przyspieszyłam. Byłam strasznie przerażona.
-Nie.-załkałam, gdy ktoś chwycił mnie w talii i energicznym ruchem odwrócił w swoją stronę. Nie wiedziałam kto, ponieważ od razu zamknęłam oczy, i nie zamierzałam ich otwierać. Były jak moja płachta obronna.. No, przynajmniej tak to odczuwałam..-proszę, przestań.-powiedziałam cichym głosem. A łzy lały się z moich oczu strumieniami.
-Shhh..-uspokajał mnie...Harry [?], przygwożdżając do swojego ciała. Odruchowo otworzyłam oczy, a potem je zamknęłam, mocno wtulając się w Harry'ego. Ze zdenerwowaniem (stresem), zaciągnęłam się powietrzem. Moja klatka piersiowa ciągle 'była niespokojna'.
-Spokojnie, Olivia.
 Spokojnie? Ten facet o mało co mnie nie zgwałcił..! Ale..Harry ma rację, lepiej jest się uspokoić, co w moim przypadku na pewno będzie trudne. Wzięłam głęboki wdech, i wypuściłam powietrze ustami.
-Olivia, możemy wracać?- zapytał Harry, i dłonią lekko przejechał wzdłuż moich pleców, powodując lekkie dreszcze. Cieszę się, że Harry tutaj jest. Lecz z drugiej strony, nadal obawiam się przez to, co powiedział Pete... Ale co ma to wspólnego z tym, że nie mogą odbywać się teraz zawody motocyklowe? Tak.. o tym Pete mi również opowiedział. Jest naprawdę miły, i szczerze mówiąc, nie mam pojęcia dlaczego Pete kumpluje się z kimś takim jak Harry. Harry jest naprawdę nieobliczalny.
 Przytaknęłam głową na pytanie Harry'ego. Odstawił mnie na ziemię, a potem chwycił za dłoń i kierowaliśmy się w stronę samochodu. Moment, czy Harry nie miał czegoś załatwić? Nie wiem... Nie mam już nawet siły pytać. Wiem, że może to zabrzmieć troszkę egoistycznie*, ale naprawdę, im szybciej się stąd wyniesiemy, tym lepiej.
 Gdy wyjechaliśmy, w samochodzie panowała cisza. A ja wyczułam unoszącą się w powietrzu niepewność, która kipiała ode mnie, i diametralnie podnosiła się z każdym moim oddechem.
 Dojechaliśmy, a ja jako pierwsza weszłam do domu. Szczerze? Czułam się dziwnie niekomfortowo i niezręcznie. Odezwać się? Milczeć? Zacząć jakiś zabawny a zarazem niedyskusyjny temat? Naprawdę nie wiem...
 Chciałam wejść na górę. Do łazienki. Nie pytajcie po co. Ponieważ sama nie wiem. Po prostu potrzebuję ciszy. Usłyszałam kroki Harry'ego za mną. Proszę, daj mi odejść.
-Olivia, musimy porozmawiać.-stanęłam.-Teraz.
 Odwróciłam się w jego stronę, patrząc na niego.
-Nie.
 Znowu stałam do niego plecami.
-Olivia..-słyszałam, że mówiąc to, miał zaciśniętą szczękę.
 Po raz kolejny się odwróciłam, a Harry stał centymetry ode mnie.
-Proszę Cię-łzy pojawiają się w moich oczach.- Nie chcę z Tobą rozmawiać.
 Spojrzałam na niego, a na jego twarzy pojawił się...smutek? Wyminęłam go, z nadzieją, że chociaż tym razem da mi wejść do salonu. Ale Harry chwycił mnie za ramię, i spojrzał mi prosto w oczy.
-Chcę się tylko czegoś od Ciebie dowiedzieć-powiedział z lekką frustracją.
  Błagam Cię, tylko się nie złość...
-Dobrze..
 Harry wchodził na górę. Czy ja mam iść za nim? Moje serce zaczyna bić szybciej.
 Weszliśmy do pokoju Harry'ego. Ja dotrzymywałam mu kroku, gdy on nagle się odwrócił. Teraz patrzył mi prosto w oczy. Podniósł swoją dłoń, i zaczął delikatnie gładzić mój policzek. Cholerka! Muszę naprawdę się postarać, by zaraz nie wtulić się w jego dłoń... To niesamowite, że chociaż tak bardzo mnie przeraża, jednocześnie mam ochotę rzucić się na niego, i zacząć przytulać.. O ile nie tylko...
 Harry gładził mój policzek, patrząc mi prosto w oczy. W jego zaś widziałam czysty smutek..
 -Naprawdę nie chciałem, żebyś to od kogoś usłyszała.
 Złączyłam brwi w niezrozumieniu.
-Ale..co?
 Chwyciłam jego dłoń, która nadal spoczywała na moim policzku, i ściągnęłam ją z niego. Lecz nie puszczałam (dłoni).
-Tego, co powiedział Ci Pete.
 Harry przybliżył się do mnie o krok.  A ja momentalnie przypomniałam sobie o słowach Pete'a. I znowu zaczęłam się bać. Denerwuje mnie, że nigdy nie potrafię się opanować...
-Ja tak naprawdę nie chciałem jej zabić. Naprawdę..
 W oczach Harry'ego zaczęły pojawiać się łzy.
-To była moja przyjaciółka. Nic więcej. Zresztą.. miała chłopaka. Był dupkiem. Dowiedziałem się, że bił ją. Wziąłem pistolet-wstrzymałam oddech.-Nie panowałem nad sobą. Jedyne czego chciałem, to to, by zapłacił za wyrządzone jej krzywdy. Była dla mnie jak siostra. Poszedłem do jej chłopaka, w miejscu, gdzie odbywają się zawody, zawsze tam przebywał. Okazało się, że ona również tam była. Zaczęli się kłócić, o to, że on nie poświęca jej tyle czasu, ile powinien. Miała rację, bo tak było. Potem on uderzył ją. Działy się różne rzeczy, których niestety nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Ale pamiętam, że nieźle go pobiłem. Greys, tak się nazywała, próbowała nas rozdzielić. Gdy w końcu jej się to udało, zaczęła na niego krzyczeć, i wyzywać go. On wyciągnął nóż, i..do cholery jasnej! On próbował ją zabić!-pierwsza łza spłynęła po poliku Harry'ego. Zrobiło mi się go szkoda.- Potem próbowałem podejść do niego, ale powstrzymali mnie moi kumple, którzy nagle się tam znaleźli. Wyrwałem się im, i nie chcąc tracić czasu, wyciągnąłem pistolet. Chciałem strzelić w tego jebanego sukinsyna, ale potem jeden z moich kumpli odepchnął mnie na bok, ale zamiast ocalić wszystkich, okazało się, że trafiłem w Greys...-westchnął.-Nigdy nie chciałem tego wspominać. Kurwa!-nagle krzyknął, na co lekko wzdrygnęłam się.-Nawet nie poszedłem na jej pogrzeb, Olivia! Jestem jebanym dupkiem! Gdybym tylko mógł się opanować, nic by się nie stało!-ciągle krzyczał, a na moich policzkach pojawiły się łzy..
  Nie wiedziałam co zrobić, więc po prostu zrobiłam to, czego Harry, jako człowiek w tej chwili potrzebował. Przytuliłam go. Oplótł ręce wokół mojej talii, i wtulił głowę w moją szyję. Podniósł mnie, a ja swoje ręce oplotłam wokoło jego szyi, głowę kładąc na swojej dłoni. (mam nadzieję, że zrozumieliście ;) ).
 Chwila ciszy.
-Olivia, błagam, powiedz że mi wierzysz.-powiedział głosem, który zaczął mu się łamać.
-Harry, ja..-powiedziałam lekko się odchylając. Może mnie puści i unikniemy tego tematu?
-Błagam.. Po prostu zostań, i powiedz to.
 Ciaśniej przycisnął mnie do siebie. Wtuliłam się w niego.
-Proszę..-wyszeptał mi do ucha.
 Przytaknęłam głową.-Wierzę Ci.-powiedziałam cicho, mając nadzieję, że Harry jednak mnie usłyszał, i że nie będę musiała powtarzać tego drugi raz.
 Harry westchnął z ulgą, i znowu zacieśnił uścisk. Tak jakby bał się, że zaraz będę chciała mu uciec. Lecz nie tym razem..
                                                                            *
Kładłam się właśnie spać, obok Harry'ego. Przetarłam zaspane oczy dłońmi, i położyłam się na plecach próbując zasnąć.
 Gdy nagle, Harry szepcąc coś pod nosem, chwycił mnie ciasno w talii, i przyciągnął jak najbliżej siebie się dało. Swoją głowę zatopił w mojej szyi i leżał tak, przyciskając się do mojego boku, przez jakieś 20 minut.
 Potem całym ciałem położył się na moim, swoją nogę umiejscowił pomiędzy moimi, a głowę nadal trzymał przy mojej szyi. Nie żeby mi się to nie podobało, ale po prostu czuję się troszkę niezręcznie będąc tak blisko kogoś, a na dodatek, mam na sobie tylko koszulkę Harry'ego.
 Harry zamruczał mi prosto w szyję, powodując lekkie dreszcze.
-Cholera. Kocham Twoje ciało..-wychrypiał to prosto koło mojego ucha. Wow, musi być naprawdę zmęczony..
  Harry przycisnął swoje usta tuż nad moim uchem, i uformował je w 'dzióbek'. Przyjemny dreszcz oblał moje ciało.
 Po dobrych 30 minutach, Harry mocno oplótł ręce wokół mojego ciała, i razem ze mną przekręcił się na drugą stronę. Przycisnął mnie do swojego ciała, a ja poczułam.. jego męskość. Kurczę! Momentalnie się zawstydziłam i położyłam dłonie na jego klatce piersiowej, lekko go odpychając.
-Harry..-zamarudziłam zawstydzona..
-Nie, Olivia..-Przycisnął mnie do siebie, a mi nie pozostało nic innego, jak spróbować zasnąć. Wtuliłam się w jego szyję i czekałam aż zasnę...
-Dobranoc, kochanie.
 Kochanie? Moje serce przyspieszyło. Czy to już ten etap?.. A może coś mu się śni?
-Harry?-pytam niepewnie.
-Tak?
 Wzdycham, sama nie wiem czy z ulgą, czy z niepewnością.
-Dobranoc..-mówię, i znowu się w niego wtulam, tym razem mocniej.
 Co będzie dalej?..

 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
No więc..Witam, kochani! <3 Kolejny rozdział The Scream! Dziękuję tym, którzy byli wytrwali, i czekali...! :) Mam nadzieję, że Rozdział Wam się spodobał! <3 Ja już nie ględzę. Do następnego, kocham! <33 
 #MIŁOŚĆ.
Przepraszam, musiałam :D

                                                                              -----
                                                                                15

                                               

sobota, 7 czerwca 2014

Rozdział 8! :)

Cały czas leżałam w takiej samej pozycji, ( czyli z rękoma na torsie Harry'ego ) nie przytuliłam się do Harry'ego, może jestem za nieśmiała, albo..nie, po prostu jestem za nieśmiała. (szlag!) Chciałam się do niego przytulić, nie liczyło się dla mnie to, że przed chwilą był dla mnie taki oschły. Potrzebowałam teraz uczucia.
-Możesz się do mnie przytulić.-powiedział z naciskiem na ,możesz' z widocznym rozbawieniem w głosie. Boże, jak on szybko potrafi zmienić nastrój.
 Chwyciłam rękawy bluzki i niepewnie z okrytymi dłoni wtuliłam się w tors Harry'ego. Nadal niepewnie się czułam w jego towarzystwie. Miałam wrażenie, jakby ktoś mnie do tego wszystkiego zmuszał i..a nie, właściwe, to tak, ktoś mnie zmusza, ten ktoś to Harry. Moje ciało cały czas było spięte. I za żadne skarby nie mogłam się odprężyć. W końcu, gdy zasnęłam, poczułam, że zaczynam się powoli rozluźniać.
                                                                  Harry
Obudziłem się bardzo wcześnie. Wstałem z łóżka i spojrzałem na Olivię. Kurde! Nie wiedząc co zrobić, ubrałem spodnie i z powrotem wróciłem do pokoju, gdzie znajdował się mój telefon.
 Serio? Akurat w takiej chwili? Z niechęcią spojrzałem na bladą cerę Olivii, chciałem upewnić się, czy telefon jej nie zbudzi, ale jednak w tym samym momencie się przebudziła. Cholera! Westchnąłem i przeniosłem wzrok na telefon, dzwonił mój kumpel, z którym biorę udział w wyścigach motocyklowych. Odebrałem.
-Halo?-powiedziałem, starając się zabrzmieć spokojnie.
-Stary! Nie masz pojęcia co się stało...
 Spojrzałem na Olivię, która wstawała właśnie z łóżka i ukazała swoje seksowne ciało, które miało kolor porcelany. Leniwie nawilżyłem usta językiem. Olivia przeniosła swoje zielone oczy, na moje. Jej twarz wyrażała szczery smutek, a jej oczy były czerwone. Czy ona płakała przez całą noc? Poczułem się z tym źle, ale od razu wygnałem od siebie te emocje, zamieniając się w znowu oschłego i niemiłego. Tak, wiem, że taki jestem. Ale cóż poradzić. Taki charakter.
-Olivia..-przytknąłem telefon do piersi, by kumpel nie mógł usłyszeć tego co mówię.-Zejdź na dół i poczekaj tam na mnie. Musimy porozmawiać.- Odezwałem się do Olivii z głosem, który nie wyrażał żadnych emocji spojrzałem na Olivię, która miała zamiar wychodzić z pokoju.
 Spojrzała na mnie z boku i otworzyła usta, chcąc coś powiedzieć, ale jednak zwlekła i nie odezwała się ani słowem. Jej wzrok nadal był smutny. Wiem, że potrafię zachowywać się wobec niej karygodnie, ale kurwa mać! Zależy mi na niej, i chcę ją mieć! Nawet, gdybym kurwa miał ją do tego zmusić. Wiem, nie brzmi to najlepiej. Ale tylko z nią mogę porozmawiać w ten sposób, i..i..i nie wiem, ale.. kurwa! Koniec tematu.
-Harry, do kurwy nędzy, słuchasz mnie?!-wykrzyknął głos w słuchawce.
-Ee..jasne, stary.
Wziął głęboki oddech.
-To może powtórzę jeszcze raz..-przerwał na chwilę-Nasze wyścigi motocyklowe na jakiś czas, szlag trafił.-powiedział z ironicznym spokojem i po chwili równie ironicznie się zaśmiał.
  Wytrzeszczyłem oczy.
-Że co kurwa?!-krzyknąłem tak, że założę się o to, że Olivia teraz trzęsie się ze strachu.
-Tak. Ktoś nas wpakował.-westchnął.
-Zabiję, kurwa.-przetarłem twarz dłonią.
-Zdajesz sobie sprawę z tego, że możemy trafić do paki?
 Westchnąłem.
-Tak. Bardzo dobrze kurwa zdaję sobie z tego sprawę.-przerwałem-Do chuja.-kopnąłem nogą w próg łóżka, po czym na nie usiadłem.
-Harry-westchnął-Nie możesz się wkurzać. Gdy się dowiedziałem też byłem na max'a wkurwiony. Ale zrozumiałem, że to nic nie da.-tu przerwał.-Pogarszasz.Sprawę.Stary.
 Wziąłem głęboki wdech.
-Zbierz ludzi. Za 45 minut 'wszyscy'. Wszyscy kurwa mają być na miejscu. Czyli tam, gdzie się ścigamy. Jasne?
-Spoko. Na razie.
-Cześć.
 Zszedłem po schodach na dół. Czyli tam, gdzie miała czekać na mnie Olivia...
                                                           Olivia
Harry schodził po schodach. Słyszałam jak krzyknął, podczas, gdy był na górze. Bardzo się przestraszyłam. Więc tym razem wolałam siedzieć cicho.
 -Olivia. Zbieraj się. Wychodzimy.-powiedział oschle.-Przebierz się w coś, i zejdź tu.
 Moją smutną twarz skierowałam na jego. Przez sekundę ją przeskanowałam, i stwierdziłam, że w tym momencie najlepiej jest z nim nie dyskutować. Posłusznie wstałam i skierowałam się w stronę pokoju. Całe szczęście miałam tam moje rzeczy. {klik}.
Ubranie się zajęło mi bardzo mało. Ze względu na Harry'ego.
 -Bardzo ładnie wyglądasz, Księżniczko.-powiedział, gdy schodziłam ze schodów. Skanował całe moje ciało, czułam to. Dlatego odwróciłam wzrok.
 -Aha. Jeszcze jedno.-powiedział, gdy nagle stanął, przez co lekko upadłam na jego tors. Spojrzałam na jego oczy i speszona odwróciłam wzrok. Harry widocznie to zauważył, ponieważ zauważyłam małą iskierkę rozbawienia w jego oczach.
-Nie rób scen. Dobrze?  Bo nie będzie miło.- powiedział po czym, jak to robią rodzice, lekko stuknął mnie w nos.
  Westchnęłam.
 -...Jasne.-powiedziałam.
 Wyszliśmy.
Dojechaliśmy. Tłumy ludzi, którzy zebrali się tutaj, trochę mnie przeraziły. Pełno wytatuowanych i umięśnionych facetów przyprawiało mnie o dreszcze.
Wszystkie oczy nagle zostały skierowane na nas. Harry mocniej ścisnął moja dłoń, za która złapał mnie, gdy wysiadłam z samochodu.
-Harry..-powiedziałam szeptem, ponieważ moja dłoń zaczynała drętwieć.
  Szybko skierował swój wzrok na mnie.
-Przepraszam..-powiedział to jakby od niechcenia.
Westchnęłam.
-Siema, szefie.-podkreślił to słowo. Kumpel Harry'ego.
-Siema, stary.
Przywitali się.
-Poznaj Olivię.-przedstawił mnie Harry.
-Miło mi.-uśmiechnął się miło. Myślę, że go polubię.-Jestem Ryan.
-Olivia.-uśmiechnęłam się.
-Harry, przepraszam Cię, ale musisz szybko zbadać tę sprawę.
-Jasne. Odprowadzisz tylko Olivię do Victorii? Nie chcę jej tam zabierać.-powiedział to patrząc mi prosto w oczy. Speszyłam się, ale starałam się tego nie pokazywać.
-Jasne.-poklepał go po ramieniu.- Chodźmy, Olivia.-kolejny uśmiech.
Wysłałam mu lekki uśmiech.
 Czułam, jak Harry cały czas nas obserwuje.
 Gdy byliśmy kilka metrów od Harry'ego, zauważyłam grupkę ludzi. Dość niefajnych z wyglądu.
-Emm..posłuchaj Ryan, czy to aby konieczne? Czy naprawdę nie mogę z Wami pójść?-zaczęłam swoją przewrażliwioną gadkę.
-Olivia, przykro mi, ale Harry prosił mnie, bym..
-Proszę..-przerwałam mu, patrząc w oczy.
-No dobrze. Zaczekaj tutaj, dobrze?
-Okay.-uśmiechnęłam się.
 Ryan podszedł do Harry'ego i powiedział mu coś, czego jednak mimo wysiłkowi starań nie mogłam wyczytać z jego warg. Harry zacisnął mocno szczękę. Próbował się nie denerwować, zauważyłam.
Poruszył głową, patrząc na mnie, i powiedział coś do Ryan'a, a ten odszedł. Przełknęłam gulę w gardle. Może jednak to był zły pomysł? Nie, ale oczywiście moja cudowna podświadomość mogła mi podpowiedzieć, że lepiej jest pogrymasić.
 Harry zaczął iść w moim kierunku. Tak, był zdenerwowany. Uciekaj! Nie.. Nie zrobię tego znowu, za pierwszym razem pożałowałam..
-Olivia..-spojrzał na mnie z zaciśniętą szczęką.-O coś Cię prosiłem.
-Ja wiem..ale..
-Nie możesz tam ze mną pójść.-przerwał mi.
-Ale..nie rozumiem dlaczego?-przerwałam na chwilę, ale od razu zaczęłam mówić dalej, ponieważ nie chciałam, żeby mi przerwał.-przecież po prostu tylko chcę z Tobą pójść, bo nie chcę tutaj zostać sama..
 Harry westchnął.
-Okay.-powiedział, na co lekko się uśmiechnęłam. Przetarł twarz dłonią.-Ale nigdzie się nie ruszasz. Jesteś cały czas obok mnie, jasne?-powiedział widocznie zdenerwowany tym, że po raz pierwszy coś nie idzie po jego myśli.
 Przytaknęłam głową.
Harry złapał mnie za rękę i podążaliśmy w stronę, gdzie porozstawiane były motory, a na nich siedziały dziewczyny. (zaznaczmy, że były one wpółnagie) Ich krótkie spódniczki nie sięgały nawet za pupę. Ohyda. Uśmiechały się do Harry'ego, a mnie piorunowały wzrokiem. Harry nie reagował na ich uśmieszki, które były przesyłane w jego stronę.
    Gdy byliśmy w pustym, ciemnym miejscu, gdzie w oddali zauważyłam grupkę ludzi, których Harry spiorunował wzrokiem, zaczęłam nerwowo skanować okolicę wzrokiem. Niefajnie.
 Harry westchnął.
-Wiedziałem.-powiedział, gdy zauważył moje zachowanie.
Spojrzałam na niego, a po chwili przeniosłam wzrok w osobę, która się do nas zbliżała. Wysoki, umięśniony mężczyzna, o czarnych włosach szedł w naszą stronę z figlarnym uśmieszkiem na twarzy. Lekko spanikowałam i odeszłam o krok. Harry spojrzał na mnie, a po chwili z powrotem na mężczyznę.
 -Witaj, Harry.
 -Pete.
-Hej..-zwrócił się do mnie.-jesteś nową laską Harry'ego?
 Bezczelne.
  Mocniej chwyciłam dłoń Harry'ego i ukradkiem na niego spojrzałam.
 Harry stanął pomiędzy mnie a..Pete'a .
-Myślę, że ona nie chce z Tobą rozmawiać.-powiedział szorstko.
-Daj spokój Harry-zaśmiał się i złapał mnie za dłoń, którą szybko wyrwałam. Zaśmiał się.
-Powiedziałem, odpierdol się od niej, albo Cię uderzę.
-Przestań..tylko się zabawimy.-zaśmiał się chamsko.
-Kurwa!-krzyknął Harry i wymierzył mu pięścią w twarz.
 Otworzyłam szerzej oczy.
-Nigdy więcej tak kurwa nie mów!-powiedział kopiąc go.
 Nie wiedziałam co zrobić..
-Harry, proszę Cię...
 Złapałam go za dłoń. Spojrzał na mnie.
-Chodźmy.-powiedziałam.
 Harry westchnął ze zdenerwowaniem. Znowu szliśmy w stronę, w zasadzie to nie wiem, gdzie szliśmy.
 Szliśmy, szliśmy i szliśmy. W końcu otworzyłam buzię, by coś powiedzieć, lecz Harry mi przerwał.
-To tu. Zostaniesz z Ryanem. Jasne? Teraz to on Cię będzie pilnował.
-Harry. Nie jestem...-nie dał mi dokończyć.
-Po prostu zostań tutaj. Okay?-powiedział sfrustrowany.
-Okay..
-Świetnie. Ryan, pilnuj ją.
 Poczułam się jak małe dziecko.
 -Jasne, stary!
 Harry spojrzał na mnie i odszedł. Gdzieś, odszedł.
-Ryan, o co chodzi?-spytałam po chwili ciszy.
-Wiesz..Nie wiem, czy Harry chciałby, byś o tym wiedziała.
 Spojrzałam na niego opuszczając brwi w zdziwieniu.
-Ryan..-pospieszyłam go.
-Olivia, powiedziałem Ci, że nie wiem czy...
-Nie obchodzi mnie to.-powiedziałam cicho.-Chcę to wiedzieć. Ryan, proszę.-spojrzałam na niego.
-Harry zabił pewną kobietę.
 Prawie udławiłam się powietrzem.
-Ale...ale dlaczego?-zaczęłam się jąkać.
-Nie znam prawdziwej historii. Harry upiera się, że tego nie zrobił. Upiera się, że celował w jakiegoś faceta.-zrobił przerwę.-To mój przyjaciel. Ale nie wiem czy mu wierzyć. Harry'emu czasami naprawdę może odwalić.
 Słuchałam go jak zaczarowana. Nie mogłam uwierzyć w to co on mówił.
                                                                      [..]
Ryan opowiadał mi dalszą historię tego morderstwa. Pokazując mi właśnie zdjęcie Harry'ego i tamtej kobiety. Piękna, młoda, niebieskooka kobieta, o czarnych włosach.
 Zatraciłam się w słowach Ryana. Gdy nagle pojawił się Harry, i wyrwał Ryan'owi zdjęcie z ręki. Wstałam.
 Harry oglądał to zdjęcie a w jego oczach zaczęły pojawiać się łzy.
 Spojrzał na mnie, wyrzucił zdjęcie gdzieś w kąt i zaczął się do mnie zbliżać.
-Olivia...co on Ci powiedział?-zapytał spokojnym ale ostrym głosem.
-Harry..-szepnęłam i spojrzałam na jego oczy.
-Co on Ci powiedział?
 Przystanęłam i spojrzałam za siebie. Na Harry'ego i znowu za siebie. Uciekłam. Znowu, nie wiedziałam co zrobić i uciekłam. Biegłam ile sił w nogach. Zgubiłam go, ale za to wbiegłam w niefajne miejsce. Zauważyłam Pete'a. O nie, on mnie również zauważył! Uśmiechnął się zadziornie i zaczął się do mnie zbliżać.
 Cholera! Uderzyłam plecami w zimną ścianę.Co oznaczało tylko jedno. Nie mam odwrotu. Ani tym bardziej drogi ucieczki.
 -Witaj, Olivio. Znowu się widzimy.-zaśmiał się i przyciągnął mnie do siebie.
 -Odczep się.-próbowałam go odepchnąć.
 -Wow. Znalazłaś swój język.
 -Jesteś chamski.
 -Wybacz. Taka natura.-potrząsnął ramionami.
 Zaśmiałam się ironicznie.
 -Olivia, powiedz. Jaki Harry jest w łóżku?
 -Jesteś bezczelny!
 -No wiem, mówiłaś mi to przed chwilą.-zaśmiał się.
 Idiota!
 Kopnęłam go w kolano i próbowałam uciec, ale on rzucił mnie na ścianę.
 -Nigdy więcej tak kurwa nie rób!
 Teraz przypominał tak trochę Harry'ego. Ale wiedziałam, że mi Harry krzywdy nie zrobi. Pete'a nie znam. I poznać nie chcę.
  -No..-przeszedł na milszy ton.-to może się zabawimy?
 -Wal się.-cały czas patrzałam mu w oczy.
 Zaśmiał się.
 -Harry nie mówił mi, że jesteś taka zadziorna.
 -Po prostu Ty mnie wkurzasz.
 Nagle coś się stało. Pisk opon wyrwał mnie z myślenia. Ale nie tylko on. Ręce Pete'a spoczęły na moich rękach i zaciągnął mnie gdzieś, gdzie ,ponoć' nic nam nie groziło. A przynajmniej jemu.

 ------------------------------------------------------------------------------------------
 Cześć, miśki! <3 
 Na wstępie przepraszam, że nie dodałam w dzień. Wiem, że 'niektórzy' na to czekali :) Rozdział wyszedł tak sobie. Mam pomysł na dalszą część, chciałam ją napisać w tym rozdziale, ale stwierdziłam, że chociaż raz zakończę 'ze stylem' ;p 
 Mam nadzieję, że nie zawiedliście się na tym rozdziale :) 
                      Tym razem czekam na 15 komentarzy! Tak, postanowiłam zmniejszyć liczbę. Mam nadzieję, że się uda! :) <3 Dobranocka! <3 Kooocham. <3

 -------------------------------------------------------------
                15



niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 7 :))

Ważna wiadomość na dole! :) Miłego czytania (rozdziału :) ) 
Wyszedłem na zewnątrz i zorientowałem się, że na moim podwórku właśnie rozkręca się jakaś impreza.
-Hej! Co tu się dzieje?!
-Oo! Styles! Jak miło Cię widzieć!-powiedział jeden z pijanych facetów. Zmierzyłem go od głowy do stop, z obrzydzeniem na twarzy. James, to z nim wiele razy konkurowałem na wyścigach motocyklowych, cóż, nie kłamiąc zawsze wygrywałem i miałem zamiar zrobić to i teraz.
-Posłuchaj! Po pierwsze zamknij się, albo zaraz Ci walnę.-powiedziałem, gdy James zaczął lamentować jak głupi, tylko sobie znane słowa, których zresztą nawet niektórzy zgromadzeni nie mogli go zrozumieć, co było widać po minach typu: ,,Ile wypiłeś?''.  Było to spowodowane przez już, jak mogę się domyślić, dość sporą dawkę alkoholu, jego język plątał się, starając ułożyć słowa w dość zgrany zespól zdania. - Po drugie, wyjdziecie grzecznie z mojego podwórka, albo Wam pomogę-powiedziałem z zaciśnięta szczęką. Usłyszałem, że drzwi od mojego mieszkania się zamykają. Cholera. Tylko nie [t.i].
-Harry?-usłyszałem jej zaspany nadal głos.
-Olivia, proszę Cię wracaj do środka.-powiedziałem starając się zabrzmieć spokojnie.
-Ale..co się dzieję?
-Oo..Witaj śliczna. Harry czy to Twoja nowa dziewczyna?-powiedział idiotycznie James.-Nie martw się kochanie, gdy Harry już Cię zdradzi albo zostawi dla innej, możesz przyjść do mnie. Z chęcią się Tobą 'zaopiekuję'.-powiedział z obrzydliwie chytrym uśmieszkiem na twarzy. Mam ochotę mu przywalić.  Dla rozluźnienia się, zacisnąłem pięści.
-Co?-wyszeptała.
-Tak, kochanie. Harry zbytnio nie angażuje się w związki. Jest takim typem chłopaka, któremu zależy tylko na jednym.-powiedział zbliżając się do niej.
Widziałem jak w jej oczach pojawiają się łzy.
-Tylko ją dotknij, a pożałujesz, James.
-Spokojnie, Harry.-zaśmiał się złośliwie.
-Olivia, do środka!-krzyknąłem, na co ona sama się wzdrygnęła.
-Ale...
-Do środka..-powiedziałem spokojniej, z nadal zaciśnięta szczeka.
[T.i] pospiesznie weszła do domu, zatrzaskując za sobą drzwi.
          [T.I]'s POV
Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi, dając upust emocjom. Poczułam się kolejny raz wykorzystana. Pusta. Brudna. Bezużyteczna.
Sama nie wiedziałam co ze sobą zrobić, więc wstałam, położyłam się do łózka w pokoju Harry'ego, oraz cala szczelnie okryłam się kocem. Słyszałam krzyki na podwórku. Były to pewnie wiwaty, i założę się, że ludzie zakładali się o to kto będzie lepszy, kto wygra, widocznie byli spragnieni przygód, dlatego że wiedziałam, iż Harry teraz bije się z tym facetem. Jego postawa mnie przerażała. On mnie przerażał. Jednak bałam się o niego, mimo to, że wiedziałam o tym, że Harry z nim wygra, przez ilość alkoholu w krwi faceta, mimo wszystko nie miałam odwagi tam wyjść. Czuje się uwieziona. Łzy kapią mi po policzkach strumieniami. Nie wiem co ze sobą zrobić. Jestem całkowicie pogubiona.
Usłyszałam, że drzwi się zamykają. Wiedziałam, żeto Harry. Nie byłam do końca pewna co zrobić, ale zeszłam na dol, gdy zobaczyłam Harry'ego pokręciłam głową z niezadowoleniem, miał rozcięta wargę, mimo tego, że nie było to wielkie okaleczenie nie byłam z niego dumna.
Szłam w stronę kuchni z zamiarem wzięcia apteczki, gdy Harry złapał moja dłoń, a ja ja odtrąciłam mówiąc, by przestał.. Harry chwycił moje biodra i przywarł do ściany.
-Dlaczego wierzysz w jego słowa?! Ten facet jest całkowicie pijany!-krzyknął, wiedziałam, że nie jest z tego wszystkiego zadowolony, zresztą ja też nie jestem.
-A w co mam wierzyć?-powiedziałam głosem, który już powoli zaczął mi się łamać- znamy się niecałe dwa tygodnie. Ty nie jesteś zbyt pozytywnie nastawiony do tego, by coś mi o sobie opowiedzieć. Ja natomiast opowiadam Ci o najokropniejszej rzeczy, która mi się w życiu przydarzyła-łzy zaczęły mi spływać po policzkach- nie wiem czego tak naprawdę chcesz, Harry. A co jeśli to co mówił ten facet to prawda, tylko Ty nie chcesz przyjąć tego do wiadomości?-pokręciłam głową ze smutkiem, nie patrząc na Harry'ego.
-Zależy mi na Tobie-powiedział bez krzty uczuć w tych słowach.
-Wybacz, ale ja nie wyłapałam w tych słowach żadnych uczuć.
-Może to dlatego, że niezbyt często je mowie.
-Niezbyt?
-W ogóle.
-Odpuść- powiedziałam kręcąc głową i zdejmując ręce Harry'ego z moich bioder. Odwróciłam się i szlam, gdy Harry znowu złapał mnie za biodra i po raz kolejny przywarł do ściany.
-Zrozum, ku*wa, ze jesteś dla mnie cholernie ważna!-powiedział ze złością.
-Jakoś nie umiesz tego okazać-powiedziałam smutna i wzrok oddaliłam od Harry'ego.
-Przepraszam, że nie jestem ku*wa perfekcyjny!-powiedział ironicznie.
-Co jest trudnego w powiedzeniu 'zależy mi na Tobie' z uczuciem?!-wykrzyknęłam.
Harry jeszcze bardziej się tym zdenerwował i z całą siłą uderzył w ścianę, zaraz obok mojej głowy.
  

Prawie zachłysnęłam się powietrzem. Zamknęłam oczy, a usta zasłoniłam dłonią.
-Mam już dość bicia się, z Twojego powodu!
-Z mojego powodu?!-wykrzyczałam- Czyli to moja wina, że wściekasz się, za każdym razem, gdy ktoś powie Tobie coś..Twoim zdaniem nieodpowiedniego? Zastanów się Harry. Na wszystko reagujesz agresja. To nie jest okay.-dodałam już spokojniej.
  Harry odsunął się trochę ode mnie i przetarł twarz dłońmi. A ja korzystając z okazji wyminęłam go i poszłam do toalety. 'Głupie' miejsce na przemyślenia, ale z racji tego, ze za bardzo nie wiem, gdzie mam się podziać muszę nacieszyć się właśnie nią. Osiadłam na zimnych kafelkach, które szczerze mówiąc mnie wtedy nie obchodziły. Znowu zaczęłam płakać, a Harry, gdy zorientował się gdzie jestem zaczął dobijać się do drzwi, z nadzieja, ze je otworze. Na co się oczywiście nie zapowiadało. Harry przeklinał co chwile i walił w drzwi z coraz większa silą.
-Olivia, błagam Cię, otwórz drzwi [!]-powiedział, siląc się na spokojny ton. Ja ani drgnęłam. Słyszałam, jak dzwoni telefon Harry'ego. Po kilku sygnałach Harry nadal nie odbierał. Ale gdy telefon zaczął dzwonić po raz 6, Harry klnąc odebrał go. Słyszałam jak z kimś rozmawia...wręcz krzyczy.
-Olivia...[?] Musze wyjść. Zostaniesz sama w domu?
-Jasne.-powiedziałam ironicznie, bo przecież nie mam innego wyboru.
Harry westchnął ciężko, a po chwili słyszałam jak zamyka drzwi mieszkania. Świetnie.  Wyszłam z łazienki i przemyłam twarz. Zastanawiałam się nad tym, że skoro nie ma tutaj teraz Harry'ego. To..to jest właśnie moja szansa. Mogę uciec...ale nie. Boję się, że jeżeli mnie złapie, będzie ze mną jeszcze gorzej. Co jak wpadnie w szał? Ale..ryzyk fizyk.Jednak ucieknę. Może (na pewno) wyjdzie mi to na dobre. O ile Harry mnie nie złapie. Wyszłam niepewnie z domu, myśląc o tym, co stanie się, gdy ucieknę. A przede wszystkim gdzie mam uciec? Do cioci? Nie. Będzie wypytywała co się stało.. na pewno. Więc..do Mercedes? Tak! Do Mercedes! Pewniejszym już krokiem, zaczęłam podążać w stronę domu  koleżanki, który na szczęście (lub pech) znajdywał się DOŚĆ niedaleko. Wtem nagle usłyszałam, jakieś kroki. nie zważając na nie, na początku szłam w normalnym tempie, ale gdy ludzka ciekawość wzięła górę, to odwróciłam się i spojrzałam na osobę za mną, którą okazał się być...Harry. Był widocznie zdenerwowany. Nagle moje ciśnienie diametralnie podskoczyło, a ja sama ze strachu zaczęłam uciekać. Słyszałam, że Harry zaczął mnie gonić. Co nie spodobało się mi, ponieważ moje serce zaczęło bić jeszcze szybciej (o ile to w ogóle możliwe).
-Olivia, kurwa! Zatrzymaj się, do cholery!- krzyczał Harry. Ja nie zważałam na jego polecenia, tylko przyspieszyłam. Skręciłam w lewą uliczkę.
-Zachciało Ci się uciekać, tak? Kurwa pożałujesz-usłyszałam jak mówi to pod nosem, a mimo to, nie wytrzymałam i pierwsza łza, stworzyła mokrą ścieżkę na moim policzku.
Biegłam coraz szybciej, a moje nogi dawały wrażenie jakby były zrobione z waty. Niemiłe.  Ręce drgały ze strachu i nie mogłam opanować oddechu. Biegłam do Mercedes, a dom był niedaleko mnie. Nie chciałam się poddawać, nie w tym momencie, w którym jestem już prawie u celu. Odwróciłam się, i spojrzałam na Harry'ego, który był coraz bliżej mnie. Jego żyły były doskonale widoczne na szyi i rękach. Przeraziłam się i chyba to dodało mi siły, ponieważ przyspieszyłam i biegłam nie zważając na to, że nogi zaczęły mnie niemiłosiernie boleć. Gdy byłam już prawie przy drzwiach domu Mercedes, nagle zdarzyło się to, czego nie chciałam. Harry złapał mnie za ręce i pchnął na ścianę która znajdowała się w ciemnej uliczce. Tam gdzie nikogo nie było, i gdzie nie miałabym szans na jakikolwiek ratunek. Uderzyłam o nią głową, ale nie tak solidnie, żebym miała się bać o to, że będę miała raka mózgu..czy coś. Mimo wszystko nie mogłam zaliczyć tego do czegoś najmilszego. Harry podszedł do mnie, dłońmi oparł się po bokach mojej głowy. Ja zamknęłam oczy, oczekując najgorszego. Harry oplótł ręce wokół mojej talii i przywarł swoim ciałem do mojego. W takiej sytuacji, ja byłam całkowicie przygwożdżona go chłodnego muru. To było jak ostatni gwóźdź do trumny.
-Co chciałaś zrobić, księżniczko?-zapytał Harry, wprost do mojego ucha. Nie odpowiedziałam. Odgarnął moje długie włosy z mojego ramienia i swoje usta trzymał przy moim uchu, opatulając je ciepłym oddechem. Otworzyłam na chwilę powieki, by sprawdzić czy nigdzie nie ma nikogo, bym mogła wezwać pomoc. Najgorsze było to, że w okolicy było pusto. Jakby Harry sobie to wszystko zaplanował. Ale tak nie jest, bo nie wiedział, że ucieknę..prawda? Okay. Już sama zaczynam wątpić w swoje słowa...
-Co chciałaś zrobić?-jego szczęka była zaciśnięta, podobnie jak jego dłonie na moich biodrach. To zdanie wypowiedział z naciskiem na każde z słów.
Wzięłam głęboki oddech.-..Uciec..-powiedziałam po zamknięciu oczu.
-Nieładnie.-powiedział, założył kosmyk moich włosów za ucho.
-Dlaczego chciałaś to zrobić?-powiedział szorstko.
Nie odpowiedziałam. Otworzyłam usta, ale żadne słowa z nich nie wypłynęły.
-Spójrz na mnie.-rozkazał.
Nie odpowiedziałam.
-Olivia, kurwa!-zdenerwował się.
 Ja na jego słowa zadrgałam w strachu. Otworzyłam oczy i spojrzałam na jego poczerwieniałą z gniewu twarz. Moje serce biło bardzo szybko.
Przyciągnął mnie do siebie.
-Odpowiedz.
-Bo...się Ciebie boję-powiedziałam cicho.
Zamknęłam mocno oczy, z których poleciały łzy. Tego się nie da kontrolować.
-Przestań płakać.-powiedział ostro, łapiąc mnie za biodra i przygwożdżając mnie do ściany.
   Przestań, Harry. Powiedziałam sobie w myślach, chociaż wiedziałam, że Harry mi nie odpowie, coś podpowiadało mi, że musiałam to powiedzieć.
-Olivia!-krzyknął, gdy łzy nie przestawały mi spływać po policzkach. Drżącymi dłońmi otarłam łzy z policzków. Gdy spojrzałam na mój nadgarstek, był on przecięty i sączyła się z niego krew. To musiało się zdarzyć, gdy uciekałam Harry'emu. Westchnęłam i gdy spojrzałam ukradkiem na Harry'ego, ze smutkiem na twarzy, naciągnęłam rękaw jak najbardziej się dało i odwróciłam wzrok. Moje nogi nadal były jak z waty, i przysięgam, że gdyby nie Harry, dawno temu upadłabym na ziemię. Widziałam, jak Harry potrząsa głową.
-Próbowałem być miły.-powiedział przybliżając się do mnie. Harry górował nade mną wzrostem (nie wspominając o sile), dlatego jego usta znajdowały się teraz mnie więcej nad moimi oczami. Zamknęłam je, gdy znajdował się bardzo blisko mnie. Za blisko. 
-Ale Ty widocznie nie potrafisz tego uszanować-powiedział. A po moich policzkach znowu zaczęły spływać łzy. Położyłam swoje małe dłonie na torsie Harry'ego, próbując go odepchnąć. Ale on ani drgnął. Tylko się zaśmiał.
-Harry, proszę Cię. Puść mnie.-wychlipałam.
-Nie.-powiedział szorstko.
-Harry...proszę.-tu otworzyłam oczy.
-Nie-powtórzył.
Nagle i energicznie przyciągnął mnie do siebie, na co ja z przerażeniem od razu i mocno zamknęłam oczy.
-Jesteś taka delikatna...-powiedział, głaszcząc mój policzek.
-Harry- szepnęłam, lekko go pchając. Wiedziałam, że z takim położeniem, w którym się znajdowałam nie wygram z nim. Ale chciałam mu dać do zrozumienia, że strasznie się go boję. Ale..on w ty momencie był...bezuczuciowy, szorstki  i niedelikatny. Po prostu się zdenerwował. Zależy jak kto odbiera słowo ,po prostu'.
-Boisz się.-dodał, uśmiechając się z wyższością i odsłaniając moją szyję, która okryta była włosami. Chłodny wiatr opatulił moją szyję, na której w tym momencie pojawiła się gęsia skórka. Pocałował mnie lekko w nią lekko, mimo to, zadziałało to jak gwóźdź do trumny, ponieważ znowu więcej łez zaczęło spływać mi po policzkach.
 Staliśmy tak przez chwilę, ja z rękoma na torsie Harry'ego. A on z silnymi rękoma, które szczelnie trzymały moje biodra, bym nie mogła mu uciec. Bałam się. Bardzo. Kolejne łzy spływały mi po twarzy, przez co zaczęło robić mi się jeszcze zimniej. Moje oczy powoli się zamykały. Wydaje mi się, że jestem osłabiona. Nie mam siły. W rękach, w nogach i w niczym innym. Poczułam, że Harry mocniej ściska mnie w talii. Przerażona zamknęłam oczy. Ale okazało się, że Harry tylko przerzucił mnie sobie przez ramię.
-Co robisz?-zapytałam cicho i nieśmiało.
-Idziemy do domu.-powiedział szorstko.
Westchnęłam ciężko i poddałam się.

                                                                            ****
Harry nadal trzymał mnie na ramieniu, gdy wchodziliśmy do bodajże łazienki. Chwycił mnie mocniej w talii i ostrożnie postawił na kafelkach. Ja prawie straciłabym równowagę i upadła na podłogę, gdyby nie Harry, który w ostatniej chwili złapał mnie za biodra.
-Ostrożnie.-powiedział i spojrzał na mnie, a ja odwróciłam wzrok.-poczekaj tu na mnie.-polecił mi i zamknął za sobą drzwi łazienki.
 Ja usiadłam na zimnej desce sedesowej i cierpliwie czekałam na Harry'ego, który do tej pory się nie zjawił. Na meblu leżała jakaś torba, bodajże do treningu, z której wystawało zdjęcie. Na początku go nie dotykałam, ale po raz kolejny ludzka ciekawość wzięła górę i sięgnęłam po przedmiot, oglądając go. Mały Harry? Mama Harry'ego? Nie wiem.. Moje przemyślenia przerwał Harry, który wparował do łazienki. Od razu położyłam zdjęcie na bok. Gdy zobaczył, że nie leży ono na swoim pierwotnym miejscu, spojrzał raz na mnie, raz na zdjęcie. Ze zdenerwowaniem rzucił ciuchy, które przed chwilą trzymał na bok i ruszył w moją stronę. Czyżbym zrobiła coś nie tak? Chwycił mnie mocno za nadgarstki i postawił do pionu, rozdarł bluzkę, która do tej pory znajdowała się na moim ciele.
-Harry!-krzyknęłam..a raczej próbowałam.
-Czy ktoś kazał Ci grzebać w moich rzeczach?!-krzyknął na mnie, a ja wzdrygnęłam się na ton jego głosu.
-Przepraszam..ja myślałam, że...-próbowałam się wytłumaczyć.
-To następnym razem, kurwa w ogóle nie myśl!
Rozdarł moją spódniczkę i zdjął moje buty. Przeraziłam się na to co chce mi zrobić.
-Harry...nie-szepnęłam i odwróciłam się, chcąc uciec.
-Przestań mi kurwa uciekać!
 Chwycił mnie mocno za biodra na co zamknęłam oczy, i odwrócił w swoją stronę. Zwinnym ruchem przerzucił mnie sobie przez ramię i wsadził do prysznica.
 Chwycił słuchawkę od prysznica i zaczął lać na mnie zimną wodę.
-Harry! Przestań!-krzyknęłam-Ta woda jest zimna!
Harry wziął moją dłoń chcąc ją obmyć, ale ja wyrwałam ją.
-Daj mi te cholerną dłoń!
-Nie.
-[t.i]. Kurwa lepiej Ci radzę, nie wkurwiaj mnie!
 Niepewnie dałam Harry'emu moją dłoń i gdy poczułam pieczenie, odruchowo lekko ją cofnęłam, ale Harry mocniej ją chwycił i przyciągnął.
  Harry wziął ręcznik i owinął nim moje mokre ciało. Objął mnie w pasie i wyciągnął z prysznica.
-Odwróć się.
-Ale..
-Odwróć się!
 Przerażona wykonałam jego polecenie. Harry zaczął wycierać mi włosy. Przecież sama umiem to zrobić.. Chwycił energicznie ręcznik, który do tej pory znajdywał się na moim ciele. Moje półnagie ciało oblała gęsia skórka.
 -Podnieś ręce.-powiedział, gdy w dłoniach trzymał bluzkę.
-Ale..przecież sama umiem się..
-Olivia!
Podniosłam ręce w górę, a Harry ubrał mnie w swoją bluzkę.
-Chodź.-powiedział i zaczął iść w stronę wyjścia z łazienki. Ja stałam jak ten słup.
-Jesteś kurwa głucha?!- krzyknął, po czym podszedł do mnie i po raz kolejny dzisiejszego dnia, przerzucił mnie sobie przez ramię.
-Zaczynasz mnie już powoli wkurzać!-krzyknął, gdy otwierał drzwi od swojego pokoju. Postawił mnie na ziemi.
-Więc po co to wszystko? Dlaczego po prostu nie dasz mi spokoju?
-Idź spać-powiedział oschle, ignorując moje pytanie. Ja stałam i nie wykonałam jego polecenia.
-Ja pierdole..-szepnął sobie pod nosem, podszedł do mnie i wziął mnie na ręce, po czym położył na łóżko, a sam miał zamiar pójść w stronę szafy. Ja wstałam do pozycji siedzącej na łóżku i chciałam wstać. Ale Harry zniżył się i ręce oparł po bokach mojego ciała i (nie wiem czy zrozumieliście ;) Chodzi o to, że ona siedzi na łóżku ( nogi na łóżku też są :D) a on podchodzi i opiera ręce po obu stronach jej ciała. ;) ) spojrzał mi w oczy.
-Idź. Spać. -powiedział z naciskiem na każde słowo, a ja widziałam jak zaciska szczękę. Jego twarzy była centymetry od mojej.
 Ja westchnęłam lekko i położyłam się w stronę ściany. Po chwili poczułam, że łóżko się ugina i Harry chwycił mnie mocno w talii, na co jak to miałam w zwyczaju, zamknęłam oczy. Przyciągnął mnie BARDZO blisko siebie. Tak, że wręcz nie mogłam się ruszyć.
-Harry...-zamarudziłam, ponieważ ściskał mnie bardzo mocno.
-Bardzo nie spodobało mi się to co dzisiaj zrobiłaś.-powiedział spokojnie, ale mimo to w jego głosie słyszałam coś czego nie potrafię, a nawet nie chcę nazywać.-I mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy, tak?-zignorował to, że to wszystko bardzo mnie boli.
 Wciągnęłam głęboko powietrze.
-..tak..-powiedziałam, gdy jedna łza spłynęła mi po policzku.
-Miałem taką nadzieję-skomentował szorstko, po czym pocałował mnie w szyję. Druga łza. Trzecia. I straciłam rachubę.
-Harry..proszę Cię przestań. To boli.-załkałam, gdy ścisnął mnie bardzo mocno. Położyłam swoje małe dłonie, na dużych Harry'ego i pchałam je w dół, by Harry zrozumiał, że to naprawdę boli, ale moja bezsilność mi nie pomagała. Uścisk nie zelżał, tylko Harry ciaśniej oplótł mnie ramionami, zabierając swoje dłonie z moich bioder i dając mi tym wielką ulgę.
-Odwróć się do mnie.-powiedział oschle.
 Udawałam, że śpię, ale chyba nie jestem za dobrym aktorem, albo to Harry wie wszystko.
-Kurwa! Wiem, że nie śpisz!
 Wzdrygnęłam się na ten ostry ton. Niepewnie, z drżącymi dłońmi odwróciłam się do Harry'ego, którego szczęka była zaciśnięta.
 Harry otarł łzę z mojego policzka, z twarzą, która tak naprawdę nie wyrażała żadnych emocji, ale można było się domyślić, że jest w jakiś sposób zdenerwowany.
-Przestań płakać.-powiedział ostro.
 Mocno zacisnął pięść na moim biodrze i przycisnął mnie do swojego torsu. Nigdy w życiu nie byłam tak blisko żadnego mężczyzny. A bycie tak blisko przy Harry'm, facecie nieobliczalnym, takim który może zrobić kompletnie wszystko, przyprawiało mnie o jeszcze większe dreszcze.

------------------------------------------------------------------------------------------------
 Taki w prezencie, ponieważ pod 6 rozdziałem nie było 30 komentarzy ( :( ). Bardzo Was proszę...
                              Komentujcie! :)

Ponieważ dla mnie te słowa wiele znaczą. 

                        Bardzo dziękuję ,,Ciemność zło'' za skomentowanie poprzedniego rozdziału. Dziękuję, kochana! Mam nadzieję, że wytrwasz ze mną i z fanfikiem do samego końca! Bardzo, bardzo dziękuję. <3
  
             PS Jeszcze jedna ważna wiadomość
Komentarze pod rozdziałem 6, liczą się jako dodanie następnego :) Tzn. Jeżeli w rozdziale 6 będzie 30 komentarzy, pojawi się rozdział 8! :) A jeżeli w tym będzie 30 komentarzy, to pojawi się kolejny ,,plusowy'' rozdział! :)







sobota, 3 maja 2014

Rozdział 6!! :)

                                                                      Harry (wolisz żebym tak podpisywała czyiś punkt widzenia, czy Harry's POV?:) Pamiętaj, że liczy się Twoje zdanie! :) ) PS Przeczytajcie notkę pod rozdziałem, proszę. :) 

   Otworzyłem leniwie powieki, i ziewnąłem, usta zasłaniając dłonią. [t.i] leżała wtulona u boku mojego ciała.
 Nadal nie mogłem uwierzyć w to co się stało. Dlaczego on jej to zrobił. Wiem, że jest to dla niej ciężkie, lecz mimo wszystko chciałbym dowiedzieć się więcej na temat tego gwałtu.
 Delikatnie ,,odkleiłem'' od siebie [t.i] i wstałem aby pójść do toalety. Załatwiłem się, umyłem i wyszedłem z łazienki, gdy zobaczyłem [t.i], która stoi przy łóżku i przeciera nadal ospałe oczy dłońmi. Zauważyłem, że płakała, więc podszedłem i mocno ją przytuliłem, aby tylko poczuła się bezpiecznie.



Kurde! Chyba faktycznie mi na niej zależy. Na początku sam się do tego nie przyznawałem. Ale teraz mogę przyznać, że jest dla mnie cholernie ważna. Teraz nie wyobrażam sobie mojego nudnego dotychczas życia bez niej.                                                                                                                                                   
-Płakałaś?-zapytałem, z nutą stwierdzenia w głosie.                                                                               
Gdy nie dostałem odpowiedzi westchnąłem ciężko ze zrezygnowaniem i nos zatopiłem we włosach [t.i].  
Sam już nie wiedziałem co robić. Byłem za przeproszeniem w dupie. Dlaczego najważniejszych dla mnie ludzi, zawsze spotykają nieprzyjemności? Nieraz sam chciałbym być kobietą, żeby móc się wypłakać. Wiem, głupie. Ale mimo wszystko prawdziwe.                                                                                              Ręką opiekuńczo gładziłem plecy [t.i], czekając aż się uspokoi. Sam nie wiem kiedy porozmawiać z nią o tej sprawie. Boję się o to, czy znów nie wpadnie w panikę. Raz kozie śmierć.                                             
-[t.i]..                                                                                                                                                        
-Hmm...?-mruknęła.                                                                                                                                     Wciągnąłem głęboko powietrze.                                                                                                                  
-Chciałbym się dowiedzieć czegoś na temat TEGO-powiedziałem, nie umiejąc ułożyć zdania.                     
[t.i] odsunęła się i spojrzała na mnie ze strachem i łzami w oczach.                                                                
-Nie. Proszę..nie-powiedziała cofając się. Już odwróciła się i chciała odejść, by uniknąć jakiejkolwiek rozmowy na ten niepożądany przez nią temat, gdy ja złapałem ją za biodra odwracając w moją stronę i patrząc jej w oczy.                                                                                                                                       -Wiem, że ten temat jest dla Ciebie przytłaczający, ale proszę, opowiedz mi chociaż dlaczego on to zrobił     [t.i] spojrzała na mnie, a następnie wzrok wlepiła w tylko sobie znanym kierunku.                                         -Dobrze..-powiedziała, sama nie do końca przekonana swoim słowom.                                                         Złapałem ją za rękę, po czym usiedliśmy na łóżku. Spojrzałem na [t.i] wyczekującym wzrokiem.                   -Kiedyś, gdy jeszcze nie znałam Thomasa, znałam jego siostrę. Katy-uśmiechnęła się na przypomnienie o swojej jak mniemam przyjaciółce.- Byłyśmy ze sobą bardzo blisko. Lecz mimo to, ona z jakiegoś powodu, nie chciała mnie zapoznać ze swoim bratem. Gdy przyszłam na jej 18 urodziny, chcąc nie chcąc musiałam go poznać. Z tego co się dowiedziałam bardzo troszczył się o Katy, była dla niego najważniejsza i bardzo ją kochał.-powiedziała, spuszczając wzrok. Kochał?- Gdy podczas urodzin Katy, rozmawiałam z nią, powiedziała mi, że zaprosiła nowo poznanego kolegę, który bardzo jej się spodobał. Zapoznała mnie z nim. Nawet go polubiłam, ale nic więcej. No i potem..on zaczął-nie mogła ułożyć zdania.                                     -Też chciał Ci to zrobić?-przerwałem jej.                                                                                                     -Nie wiem, chyba tak, ale mimo wszystko zdążyłam mu uciec. Ale całą tę akcję widziała Katy, która zaczęła myśleć, że próbuję jej ,,ukraść'' chłopaka. Wszystko jej wytłumaczyłam, ale mimo wszystko nasza znajomość skończyła się właśnie w tym momencie, w którym ona pomyślała, że coś łączy mnie z tym chłopakiem.-zrobiła przerwę- Katy bardzo potem płakała. Nienawidziła mnie-powiedziała ze łzami w oczach- W końcu nie wytrzymała psychicznie i..popełniła samobójstwo. Gdy jej brat Thomas dowiedział się, dlaczego tak się stało, także mnie znienawidził. Zrobił to, ponieważ jak powiedział: ,,Chcę żebyś poczuła się tak jak ona''.-dokończyła, a ja zamarłem. Nie wiedziałem co zrobić, gdy patrzałem na roztrzęsioną [t.i], której kilka łez zdążyło wypłynąć z powiek. Przytuliłem ją zatapiając nos w jej włosach. [t.i] mocno się we mnie wtuliła.                                                                                                                                                -Przepraszam, że byłem taki nachalny. Może rzeczywiście nie powinnaś mi tego opowiadać.-powiedziałem, ponieważ czułem się z tym dziwnie. Tak jakby dręczyły mnie wyrzuty sumienia.                                             -Nie. Cieszę się, że w końcu to z siebie wyrzuciłam-powiedziała, po tym jak głośno wciągnęła powietrze. 
 -Harry-powiedziała patrząc na mnie-obejrzymy jakiś film?-zapytała nagle ni stąd ni zowąd.                           Zaśmiałem się, patrząc na nią ze złączonymi w zdziwieniu brwiami.                                                                 -No co? Chcę obejrzeć film-powiedziała niczym małe naburmuszone dziecko.                                                -Niech Ci będzie-powiedziałem roześmiany łapiąc [t.i] za rękę.                                                                   -Tak!-słyszałem jak szepcze pod nosem, na co się zaśmiałem.                                                                       
[T.I]
Usiedliśmy wygonie na kanapie, a Harry postanowił, że on wybierze film.                                                     -Hmm..Może Titanic?-zapytał ze śmieszną miną znawcy.                                                                               Pokiwałam głową w geście zaprzeczenia. Na co Harry zdziwiony spojrzał na mnie.                                       -No co?-powiedziałam równie zdziwiona.                                                                                                     -Każda kobieta lubi oglądać Titanica-powiedział, na co ja się zaśmiałam.                                                      
-No właśnie. Każda. Ja chcę coś oryginalnego-powiedziałam już poważnie. Na co zdziwiony Harry począł szukać innego filmu, dla moich wymagań.                                                                                                         -Co powiesz na..,,Kocha, lubi, szanuje''?                                                                                                     Energicznie pokiwałam głową na tak. Harry znowu się zaśmiał. Usiadł obok mnie i objął mnie ramieniem, na co ja zdziwiona wtuliłam się w niego.                                                                                                             Po obejrzeniu połowy filmu i zawstydzających mnie scenach, w których można się domyśleć, że wyglądałam jak burak, stwierdziłam, że jest mi zimno, o czym świadczyła gęsia skórka, która pojawiła się na moich ramionach i nogach (cały czas byłam w bluzce Harry'ego). Harry spojrzał na mnie, po czym wstał i zaczął szukać czegoś w szafie. Po chwili wrócił z mięciutkim, jak mogłam wywnioskować z daleka, kocykiem, po czym mi go wręczył.                                                                                                      
-Dziękuję.-powiedziałam wzruszona tym miłym gestem. Harry tylko uśmiechnął się. Nogi podciągnęłam do klatki piersiowej i szczelnie zakryłam się kocem. Harry spojrzał na mnie z uśmiechem na ustach, na co ja się zarumieniłam i inteligentnie użyłam końca koca, jako mojego muru zasłaniającego moje zaróżowione policzki.
Gdy stwierdziłam, że zaczyna mi robić się wręcz gorąco, odkryłam się, zasłaniając tylko ramiona, chwyciłam lewy koniec koca lewą ręką, a prawy prawą i wtuliłam się w Harry'ego jego również opatulając ciepłym kocem. Czułam, że moje oczy zaczynają mnie szczypać, wiec zamknęłam je na chwilę lecz ta chwila okazała się o niebo dłuższa, ponieważ zasnęłam. 
                     
Harry

uścisk [t.i] stał się lżejszy, gdy zorientowałem się, że zasnęła. Uśmiechnąłem się i postanowiłem, że wyłączę telewizor i również pójdę spać. Położyłem [t.i] na sofie, a po chwili sam ułożyłem się obok niej, objąłem ją ramieniem i przysunąłem bliżej siebie. Nos zatopiłem w jej włosach i po chwili zorientowałem się, że zasnąłem.
Obudziły mnie dziwne dźwięki, z których nic nie potrafiłem wyczytać. Aż w końcu zorientowałem się, że jest to tłuczone szkło, muzyka i głośne krzyki jakiejś młodzieży, która próbuje ją przekrzyczeć.
-------------------------------------------------------------------------------------
Powróciłam! Na wstępie przepraszam Was za brak rozdziału, mimo tego, że było te 30 komentarzy. 

PRZEPRASZAM, ORAZ DZIĘKUJĘ, MISIE! <3


WAŻNE!!!!! :)
Czy mógłby ktoś z Was, stworzyć trailer do naszego The Scream? Byłabym bardzo wdzięczna, gdyby ktoś znalazł na to czas, proszę. :) Jest to dla mnie bardzo ważne, ponieważ mam w planach dłuższe pisanie tegoż fanfiction! :) Mam nadzieję, że moja wena mnie nie zawiedzie + Mam nadzieję, że Wy również tego nie zrobicie. :) Pamiętajcie, Kocham Was! <3 Papa. :)


Buziaczki <3



+ Przepraszam, że nie za bardzo długi rozdział, lecz mam pomysł na kolejny! :D
I...pamiętajcie o trailerze, dzięki. :) 
------------------------------------
30


Szablon by S1K